Tusk zabrał żonę na romantyczny weekend

2009-06-16 16:55 mch

Nie tylko Tomasz i Hanna Lis mają słabość do Rzymu. Na romantyczny weekend w Wiecznym Mieście porwał swoją żonę Donald Tusk. Tylko jakoś niechętnie się do tego przyznaje.

Długi weekend to dla wielu okazja do krótkiego urlopu. Niestety, tym razem pogoda nie sprzyjała wypadom. No chyba, że ktoś odpoczywał za granicą. Na przykład Donald Tusk wybrał odpoczynek w Rzymie.

Nie była to jednak zwykła wycieczka. Obowiązki związane ze stanowiskiem premiera, wyjazdy, praca po nocach i gra w piłkę z kolegami politykami sprawiają, że szef rządu nie ma zbyt wiele czasu dla żony, Małgorzaty. Postanowił jej to wynagrodzić - zabrał ją na romantyczny weekend do Wiecznego Miasta.

Co ciekawe, ta informacja jest chyba jedną z najściślej strzeżonych tajemnic rządu. Być może pamiętając zamieszanie związane z "podróżą życia" premiera do Peru, tym razem jego współpracownicy na wszelki wypadek milczą.

Sławomir Nowak, szef gabinetu politycznego premiera, długo zapierał się w radiu RMF FM, aby nie zdradzić, co robił Donald Tusk w długi weekend.

Konrad Piasecki (RMF FM): Pan też spędzał długi weekend w Rzymie?
Sławomir Nowak: Nie…
Bo premier tam był.
Nie spędzałem długiego weekendu w Rzymie.
Ale premier tam był, prawda?
Nie wiem.
Nie no, szef gabinetu premiera nie wie, gdzie był premier przez cztery dni?
Nie udzielamy takich informacji.
W poniedziałkowy poranek był widziany w samolocie z Rzymu.
No widzi pan.
Był z żoną?
Proszę zapytać premiera. Tak, był z żoną.
W Rzymie? Ale nie politycznie, tylko prywatnie?
Zupełnie prywatnie.

Nowak dodał, że premier nie planował żadnych spotkań z politykami. Po prostu chciał spędzić romantyczny weekend z żoną.

Okazuje się więc, że z żoną (nie tylko dużo młodszą) może być romantycznie i to nie tylko w Londynie, nawet po kilkudziesięciu latach małżeństwa.

Najnowsze