Sąd aresztował patomorfolog z Lutoryża. Na jej dawnej posesji znaleziono 32 ludzkie płody
Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Magdaleny H. (57 l.), byłej właścicielki posesji w Lutoryżu pod Rzeszowem, gdzie kilka dni temu odkryto ludzkie płody oraz odpady medyczne. Kobieta spędzi w areszcie najbliższe trzy miesiące. Informację o decyzji sądu przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Rzeszowie prok. Krzysztof Ciechanowski. Jak poinformował, sąd w całości przychylił się do wniosku śledczych i zastosował wobec 57-latki tymczasowy areszt do 10 września.
Działka należała do 57-latki, potem sprzedała ją. Odkrycia dokonano, gdy nowi właściciele zaczęli prowadzić prace ziemne na posesji
Sprawa wyszła na jaw po odkryciu dokonanym podczas prac ziemnych na jednej z działek w Lutoryżu. W ziemi znaleziono odpady medyczne i ludzkie szczątki. W kolejnych dniach śledczy potwierdzili, że są to ludzkie płody. Według najnowszych danych zabezpieczono ich 32. Magdalena H. została zatrzymana przez policję i doprowadzona do prokuratury. W sobotę odbyło się jej przesłuchanie. Jak przekazała prokuratura, kobieta nie odpowiedziała jednoznacznie, czy przyznaje się do zarzucanych jej czynów. Złożyła jednak wyjaśnienia. Według prokuratora z tych wyjaśnień wynika, że to właśnie ona miała przywieźć i zakopać na posesji ludzkie płody oraz inne odpady medyczne. Śledczy nie ujawniają jednak szczegółów dotyczących pochodzenia szczątków. Działka należała do 57-latki do lutego 2025 roku, potem sprzedała ją. Odkrycia dokonano, gdy nowi właściciele zaczęli prowadzić prace ziemne na posesji.
Zarzuty obejmują zbezczeszczenie zwłok i porzucenie niebezpiecznych odpadów
Prokuratura podkreśla, że obecnie nie ma dowodów na udział innych osób w tej sprawie. Nie ma też informacji wskazujących na istnienie innych miejsc, w których mogłyby zostać zakopane podobne odpady lub ludzkie szczątki. Kobieta usłyszała zarzut obejmujący dwa przestępstwa. Chodzi o zbezczeszczenie zwłok oraz porzucenie niebezpiecznych odpadów w miejscu, które nie jest przeznaczone do ich składowania. Za takie czyny grozi kara do 12 lat więzienia. Przesłuchanie podejrzanej początkowo miało się odbyć wcześniej, jednak zostało opóźnione. Kobieta źle się poczuła i trafiła do szpitala. Jak wyjaśnił prok. Ciechanowski, miało to związek z tym, że 57-latka nie zażyła regularnie przyjmowanych leków. Po badaniach lekarze zgodzili się na przeprowadzenie czynności procesowych.