Pobili prokuratora, który stanął w obronie kobiety. Są zarzuty i wniosek o areszt

Dramatyczne sceny rozegrały się w jednym z lokali w Radomiu. Dwóch agresywnych mężczyzn miało zaczepiać gości i prowokować awantury. Kiedy jeden z nich uderzył kobietę i innego klienta, do akcji wkroczył prokurator, który przebywał tam prywatnie. Podczas próby deeskalacji, sam stał się ofiarą brutalnego pobicia.

Mężczyzna trzymający zaciśnięte pięści w geście ataku. O brutalnym pobiciu prokuratora przeczytasz na SE.
Autor: Shutterstock pobicie
  • Prokurator interweniował, gdy agresor zaatakował kobietę i innego mężczyznę.
  • Dwaj napastnicy pobili go i kopali po głowie, gdy leżał na podłodze.
  • Obaj usłyszeli zarzuty, a prokuratura chce ich tymczasowego aresztowania.
Skatował kolegę nożycami. Prokurator chce kilkudziesięciu lat więzienia

Awantura w lokalu zakończyła się brutalnym pobiciem

Do zdarzenia doszło w nocy z 25 na 26 lipca w jednym z lokali w Radomiu. Według śledczych 27-letni Konstanty B. i 32-letni Ernest G. zachowywali się agresywnie, zaczepiali innych gości i szukali zaczepki. W pewnym momencie młodszy z mężczyzn miał uderzyć pięścią jednego z klientów oraz zaatakować kobietę, uderzając ją w tył głowy. Widząc, co się dzieje, obecny w lokalu poza służbą prokurator postanowił zareagować i stanąć w obronie zaatakowanych.

Zamiast się uspokoić, rzucili się na prokuratora

Jak wynika z ustaleń śledczych, agresorzy skierowali swoją złość na interweniującego prokuratora. Najpierw 32-latek miał zagrodzić mu drogę i zaatakować go fizycznie. Po chwili do pobicia dołączył drugi mężczyzna. Obaj bili prokuratora pięściami po głowie i tułowiu, a gdy upadł na podłogę, kopali go po głowie. Mimo prób powstrzymania napastników przez innych gości lokalu, agresja nie ustawała. Na miejsce wezwano policję, a pobity prokurator trafił do szpitala z obrażeniami głowy.

Jeden się przyznał, drugi twierdzi, że nic nie pamięta

Obaj mieszkańcy Radomia zostali zatrzymani krótko po zdarzeniu. W chwili zatrzymania byli pod wpływem alkoholu. 32-letni Ernest G. przyznał się do udziału w pobiciu. Tłumaczył, że był pijany i nie pamięta dokładnie przebiegu zdarzenia. Wyraził również skruchę. Z kolei 27-letni Konstanty B. nie przyznał się do żadnego z zarzutów i odmówił składania wyjaśnień. Twierdzi, że z powodu alkoholu niczego nie pamięta.

Śledczy zarzucili mu także uderzenie kobiety i innego mężczyzny oraz próbę wprowadzenia policjantów w błąd. Podczas legitymowania miał podać dane innej osoby, próbując uniknąć odpowiedzialności.

Grozi im nawet 10 lat więzienia

Prokuratura skierowała do sądu wniosek o tymczasowe aresztowanie obu podejrzanych na trzy miesiące. Mężczyźni odpowiedzą za pobicie, które naraziło pokrzywdzonego na ciężki uszczerbek na zdrowiu. Ponieważ - według śledczych - działali publicznie, bez wyraźnego powodu i z rażącym lekceważeniem porządku prawnego, ich odpowiedzialność karna może być surowsza.

W tej sprawie prokurator korzysta z takiej samej ochrony prawnej jak funkcjonariusz publiczny. Wynika to z przepisów, które obejmują osoby interweniujące w obronie innych i dbające o bezpieczeństwo oraz porządek publiczny. Za zarzucane czyny obu podejrzanym grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki