- Prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie pożaru papieskiego krzyża.
- Eksperci wykluczyli celowe podpalenie.
- Najbardziej prawdopodobną przyczyną pożaru był płonący znicz.
Brak śladów podpalenia papieskiego krzyża na Mokotowie
Ogień pojawił się w kwietniu bieżącego roku w okolicach ulicy Rzymowskiego w Warszawie. Uszkodzeniu uległ krzyż, przed którym w czerwcu 1979 roku Jan Paweł II sprawował swoją pierwszą mszę po wyborze na papieża, podczas pielgrzymki do ojczyzny. Monument od 1999 roku znajdował się przed świątynią pw. św. Maksymiliana Marii Kolbego. Prokurator Piotr Antoni Skiba poinformował o zakończeniu śledztwa. Decyzja o umorzeniu zapadła ze względu na brak znamion czynu zabronionego.
Podczas przeszukiwania terenu zabezpieczono pozostawione kwiaty i znicze. Nie znaleziono żadnych dowodów potwierdzających wykorzystanie łatwopalnych środków ani innych śladów sugerujących umyślne wzniecenie ognia. Eksperci uznali, że najpewniej jeden z palących się zniczy pękł, powodując wyciek parafiny, która zapaliła drewno. Nie wykluczono również, że najpierw zajęły się ogniem sztuczne kwiaty ustawione przy podstawie krzyża, a płomienie przeniosły się na drewnianą konstrukcję.
Brak monitoringu utrudnił śledztwo
Postępowanie nie należało do łatwych. W miejscu, gdzie stał krzyż, nie było monitoringu, a śledczym nie udało się dotrzeć do osób, które widziały moment wybuchu pożaru. W związku z ustaleniami prokuratura umorzyła śledztwo. Decyzja nie jest jednak prawomocna.
Krzyż ma wrócić na swoje miejsce
Spalony krzyż był jednym z najbardziej rozpoznawalnych symboli związanych z pierwszą pielgrzymką Jana Pawła II do Polski. Wiadomo już, że konstrukcja ma zostać odbudowana i ponownie stanąć przed kościołem na warszawskim Mokotowie.
Polecany artykuł: