Uciążliwy kwaterunek

2010-01-18 3:00

Kwaterunek pozwalał na to, by do mieszkania właściciela kamienicy wprowadzili się obcy ludzie

Tę nową sytuację, w której w mieszkaniu przystosowanym dla potrzeb jednej rodziny mieszkało ich kilka, wprowadziła instytucja kwaterunku. Nazwę zawdzięczała skojarzeniom z niedawnym wojennym przejmowaniem mieszkań na kwatery wojskowe. Przymus militarny został więc zastąpiony przymusem socjalnym, ale efekt był podobny, tyle że trwały, ku uciesze dokwaterowanych i rozpaczy właścicieli kamienic.

Władze komunistyczne rozwiązały problemy lokalowe kosztem tych, którzy przez pokolenia dorabiali się własności. Pozbawiały właścicieli kamienic, pałacyków i dworków wpływu na to, co dzieje się w ich domach. Prywatny właściciel przez jedną decyzję władz musiał odtąd znosić trudne sąsiedztwo.

Luksusowe lokale o przedwojennym rozkładzie, obejmującym wygodny hol, salon, sypialnię, bawialnię, prasowalnię i tym podobne pomieszczenia, zostały rozparcelowane na kilka oddzielonych przepierzeniami mieszkań. Do przywykłych do wygody przedkwaterunkowych lokatorów docierały zza cienkich ścianek odgłosy przyprawiające o ból głowy.

W miejscu, gdzie dawniej były drzwi do salonu, zwykle stawiano wielką szafę, która pełniła funkcję ścianki działowej, i… zdaniem władzy można się było wprowadzać.

Ponieważ nie było dekretu, który zabrałby kamienice na własność Skarbu Państwa, "kamienicznicy" nadal formalnie byli właścicielami swoich nieruchomości. Ale co to za własność, której się nie posiada, nie można jej używać według własnego widzimisię i nie pobiera się żadnego pożytku w związku z tym, że mieszkają w niej obcy ludzie. Zamiast właścicieli lokalami dysponowały organa, a umowy najmu zastąpiły nakazy kwaterunkowe.

Kwaterunek wymógł na użytkownikach lokali wielką inwencję architektoniczną. Pojawiły się pawlacze i antresole, kotary zamiast drzwi, stoły zamiast parapetów. We wnękach, niegdyś przeznaczonych na marmurowe postumenty, wznoszono regały. Na miejscu rozebranych kominków ustawiano dziecięce łóżeczka. A przepiękne otomany lądowały na śmietniku, by właściciel zyskał wreszcie życiową przestrzeń.

Sąsiad zza szafy nadużywał słów, sąsiadka zza przepierzenia nadużywała pralni, dorabiając do renty, sąsiedzi zza ścianki nadużywali wszystkiego. Właścicielowi zaś pozostawało cieszyć się z kamienicy, do której, po wprowadzeniu niewielkich zmian oczywiście, władza ludowa nie mogła już zgłosić żadnych pretensji.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki