- Może gdybym nie chciała od męża rozwodu, to moja mama wciąż by żyła - zadręcza się Izabela Jankowska (22 l.). Kobieta nie może sobie wybaczyć, że poślubiła potwora i wpuściła go za próg mieszkania swoich rodziców w bloku obok byłego PGR-u w Zalesiu (woj. mazowieckie). Dramat rozpoczął się pół roku temu, gdy Arkadiusz J. (31 l.) dotkliwie pobił swoją młodą żonę.
Przeczytaj koniecznie: Lidzbark Welski: Utopił teściową w szambie
- Ciągnął mnie za włosy, tłukł głową o beton, kopał. Wylądowałam w szpitalu z naderwanym uchem - opowiada 22-latka. Izabela zażądała od męża rozwodu, a jej matka, Agnieszka Gałązka (46 l.), wygnała zięcia z mieszkania. - Ubzdurał sobie, że to wszystko przez moją mamę. Groził, że jak ją dorwie, to urżnie jej łeb - mówi wstrząśnięta kobieta.
Niestety, Arkadiusz J. nie rzucał słów na wiatr... Zaczaił się na teściową w klatce schodowej i ukryty w ciemności czekał na jej powrót do domu. Kiedy nieświadoma niebezpieczeństwa kobieta weszła do bloku, zięć zarzucił jej na szyję linkę do suszenia bielizny. Martwą teściową zaciągnął w krzaki, a ciało przywiązał do metalowego słupka, pozorując jej samobójstwo. Następnego dnia rano córka odkryła zwłoki matki, a mąż ofiary, Tadeusz (59 l.), wezwał policję.
Patrz też: Borys Szyc całował teściową. Już jest traktowany jak najbliższy członek rodziny narzeczonej
Śledczy nie dali się nabrać na nieudolnie upozorowane samobójstwo i kilka godzin później zatrzymali mordercę. Zwyrodnialec przyznał się do winy i wkrótce stanie przed sądem. Grozi mu dożywocie.
- Nie mogę przestać myśleć o tym, że to wszystko moja wina - mówi zrozpaczona córka ofiary.