Waloryzacja świadczeń emerytalnych o...10 zł. To jałmużna, jakiś ochłap rzucony, żeby nam zamknąć usta

Jak przeżyć miesiąc za 840 zł? Taką sztukę muszą opanować tysiące emerytów! Więc gdy przychodzi waloryzacja świadczenia o. 10,2 zł, w żyłach może zagotować się krew! - I nie wytrzymałem. Odesłałem te pieniądze do Kancelarii Premiera. Niech się zastanowią, co można z taką sumą zrobić! - denerwuje się Franciszek Żok (65 l.) z Solca pod Wolsztynem (woj. wielkopolskie).

Pan Franciszek jest od 2009 roku na wcześniejszej emeryturze, bo po grupowych zwolnieniach w fabryce, w której pracował, nie mógł znaleźć pracy. Od tamtej pory nie ma dnia, żeby z ołówkiem w ręku nie liczył, ile złotych mu jeszcze zostało na życie. - Już wyłączali mi prąd, bo nie miałem pieniędzy. Powiedzieć, że żyję skromnie, to mało! - mówi emeryt i opowiada o codziennej walce o przetrwanie i że często czuje się jak... żebrak. - Czasami też myślę, że śmierć jest wybawieniem - kwituje.

Zobacz też: Adam Hofman w Madrycie - ZDJĘCIA. Tak wyglądała DELEGACJA ZA NASZE pieniądze!

W końcu postanowił zapytać o pomoc rządzących. Niedawno wysłał premier Ewie Kopacz (58 l.) 10,2 zł, czyli kwotę, o jaką w tym roku zwaloryzowano jego świadczenie. - Zastanawiałem się, na co przeznaczyć te pieniądze, ale w końcu postanowiłem odesłać je pani premier, żeby to ona głowiła się nad tym - stwierdza emeryt. - To jałmużna, jakiś ochłap rzucony, żeby nam zamknąć usta - mówi i zaraz dodaje. - Mam nadzieję, że w końcu pani premier odpowie na pytanie: jak żyć? Zapraszam panią premier do mnie. Może przyjedzie i zobaczy, jak żyją emeryci w tym kraju.

Na razie pan Franciszek musi się zadowolić odpowiedzią urzędników z Kancelarii Premiera. "Wszelkie wystąpienia przesłane przez obywateli stanowią cenne źródło wiedzy dla pani premier o ich nastrojach i oczekiwaniach" - napisano na odczepnego do emeryta.

ZAPISZ SIĘ: Codziennie wiadomości Super Expressu na e-mail

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki