Biada temu, kto nocą zajrzałby do barokowego dworku w Chalinie. Jak mówią okoliczni mieszkańcy, w odrestaurowanym zabytku, w którym mieści się dzisiaj Ośrodek Edukacji Przyrodniczej Wielkopolskich Parków Krajobrazowych, dzieją się niestworzone rzeczy.
- Aż strach się bać! - mówi szef placówki Jarosław Śmierzchalski. - Już robotnicy remontujący dworek skarżyli się, że w jesienne wieczory coś dotykało ich zimnymi rękami, a od tajemniczego obłoku bił nieziemski chłód.
"Coś" wystraszyło również nauczycielki ze Swarzędza, które mieszkały w pobliskim hoteliku. Podczas wieczornego spaceru zauważyły przy dworku ogniki, które znikły, kiedy się do nich zbliżyły. - Wystraszone pytały, czy przypadkiem dwór nie jest nawiedzony - mówi Karolina Ferenc (32 l.), pracownica ośrodka. Ona sama wielokrotnie słyszała, jak skrzypiały schody, choć nikt po nich nie stąpał, i widziała, jak otwierały się drzwi, choć nikt nie naciskał na klamkę. No i te głuche westchnienia dochodzące z dworskich piwnic!
Nikt w Chalinie nie ma wątpliwości, że to sprawka ducha Barbary Brzezianki (?60 l.). Urodzona w 1601 r. niewiasta, piękna, ale też okrutna, zamordowała swoich dwóch mężów, trując ich grzybami, a trzeciego zastrzeliła w piwnicy dworku. Z czwartym, który dzięki układom na królewskim dworze uratował ją od ścięcia, przeżyła 40 lat. Winy próbowała zmazać, broniąc przed Szwedami kościoła w Kamionnie. A zginęła wraz z mężem w nocy 18 stycznia 1661 r. Zamordował ich syn, który chciał podziału majątku. Trudno się dziwić, że po takim życiu i śmierci jej nieczysty duch nawiedza chaliński dwór.
Zobacz także: W kolekcji klocków dla dzieci żołnierzyk... NKWD!