Śródmiejska policja właśnie zakończyła wielowątkowe śledztwo przeciwko przestępcom wywodzącym się ze Szmulek. Swoje pierwsze kroki "Kulbiś", "Menda" i "Danielos" w przestępczym światku stawiali razem z grupą grochowską.
Od 2000 r. brali udział w kilku napadach na sklepy złotnicze i jubilerskie. Z czasem zaczęli włamywać się do mieszkań.
"Menda" wchodził przez okno
Bandyci wybierali mieszkania na parterze. Marcin K. ps. Menda w nocy z kocią zwinnością wdrapywał się na parapet lub balkon i wyważał okno. Łupem złodziei padała najczęściej złota biżuteria, stare monety, gotówka, laptopy i elektronika. Rabusie splądrowali w ten sposób mieszkania w Warszawie, Lublinie, Toruniu i Białymstoku. Policja udowodniła im w sumie 17 włamań. - Niewykluczone jednak, że mają ich na koncie o wiele więcej - mówi policjant.
Dobra passa musiała się jednak kiedyś skończyć. "Menda", który był poszukiwany 12 listami gończymi za włamania i handel narkotykami, został zatrzymany w kwietniu 2005 r., gdy wracał z kolejnej "roboty". W tej sytuacji "Kulbiś" i "Danielos" przerzucili się na kradzieże damskich torebek.
Włamania na czerwonym świetle
Zasadzki na samotnie podróżujące kobiety rabusie urządzali na ul. Sobieskiego, Modlińskiej, Czerniakowskiej, także w Kobyłce, Markach i Piastowie. Kiedy ofiara dojeżdżała do skrzyżowania z sygnalizacją świetlną lub przejazdu kolejowego, jeden z bandytów zajeżdżał jej drogę samochodem, a drugi wyskakiwał z ukrycia i łokciem wybijał szybę.
Przerażonej kobiecie kradł torebkę leżącą na fotelu, po czym jak duch znikał w zaroślach. O bezwzględności zbirów świadczy choćby fakt, że napadli nawet na kobietę w ósmym miesiącu ciąży!
- W sumie okradli aż 51 kobiet i jednego Wietnamczyka. Jemu akurat zabrali laptopa - opowiada policjant.
Całe szczęście Robert K. i Daniel Z. wpadli już w ręce policji. "Kulbiś", któremu postawiono najwięcej, bo aż 69 zarzutów, może posiedzieć za kratkami aż do 2031 r.