Za kratki trafiła też Sylwia B. i dwójka jej dzieci - Sebastian (18 l.) i Aleksandra (16 l.), którzy byli zamieszani w morderstwo.
Wśród sąsiadów i przyjaciół B. uchodzili za kochające się małżeństwo. Trzy tygodnie temu zmarła matka Artura B., która mieszkała razem z nimi. Ojca pochował dwa lata wcześniej. Dziś już wiadomo, że gdyby jego matka nie zmarła, mężczyzna żyłby nadal. Artur B. był zamożnym człowiekiem. Po rodzicach odziedziczył bar w centrum miasta. Był też właścicielem dwóch lokali, które wynajmował.
Do morderstwa doszło 2 grudnia w ich rodzinnym domu przy ul. Brzozowej we Włocławku. Zabójstwo Artura B. na policję zgłosiła jego żona. Sylwia B. twierdziła, że zwłoki odkryła po tym, jak wróciła do domu z dziećmi ok. godz. 22. Śledztwo ustaliło, że było inaczej.
Nad rozwiązaniem sprawy pracowało blisko 100 policjantów. Ustalili, że Sylwia B. po śmierci swojej teściowej postanowiła pozbyć się męża. Zbrodnię zaplanowała razem z dwójką swoich dzieci, namawiając do jej popełnienia Daniela Ś. Mordercę wpuściła do domu bezduszna córka ofiary - Aleksandra B. W mieszkaniu był jeszcze jej kolega - Maciej W. (15 l.). Artur B. zginął od wielokrotnych uderzeń nożem w głowę, szyję i klatkę piersiową.
Najpierw zostali zatrzymani Daniel Ś. i Maciej W., którzy ukrywali się w hotelu. Razem z nimi była córka zamordowanego.
- Daniela Ś., któremu postawiono zarzut zabójstwa, sąd aresztował na trzy miesiące. Sylwia B. i jej syn Sebastian mają odpowiadać za podżeganie do morderstwa - mówi prokurator Wojciech Fabisiak, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Włocławku. - Nieletnimi Maciejem W. i Aleksandrą B. zajął się sąd rodzinny, który nakazał umieścić ich w schronisku dla nieletnich. Z dziennikarzami nie chcą rozmawiać.