Złoty pociąg spłaci DŁUGI Polski?

2015-09-01 9:11 MT MT

Trzy miliardy złotych - tyle jest wart metr sześcienny złota. Ile takich metrów może znajdować się w pancernym pociągu, ukrytym przez nazistów w podziemnej sztolni pod Wałbrzychem? Nawet ci, którzy nie wierzą w odnalezienie złotego pociągu, nie mają wątpliwości, że to może być fortuna, która znacząco zmniejszy polskie zadłużenie! A wynosi ono około 800 miliardów zł!

Policja, służba ochrony kolei, straż miejska, straż leśna, a nawet wojsko! Wszystkie te służby są zaangażowane w akcję "złoty pociąg"! Teren, na którym ma się znajdować, stanie się niedostępny dla zwykłych śmiertelników. Podobno ze względów bezpieczeństwa! Ale nikt w to nie wierzy! Ludzie mówią o rekordowo cennym łupie!

Kalkulatory poszły w ruch zaraz po sensacyjnej wypowiedzi Piotra Żuchowskiego, generalnego konserwatora zabytków, który na 99 procent potwierdził istnienie złotego pociągu. Wywołało to prawdziwą gorączkę złota nie tylko w Wałbrzychu, gdzie Służba Ochrony Kolei musiała nawet bronić torów przed domorosłymi poszukiwaczami. Z godziny na godzinę ukryty przez nazistów skarb rósł w oczach.

- Same kosztowności mieszkańców Wrocławia, które zniknęły pod koniec wojny, to 50 wielkich skrzyń wypełnionych złotem - mówią znawcy tematu. - A gdzie inne przetopione na sztaby łupy hitlerowców? - pytają.

- Legendarne złoto Wrocławia? To byłoby coś! Ważyłoby jakieś 6 ton. A jedna tona złota to raptem sześcian o boku 37 centymetrów - wyjaśnia Joanna Lamparska, autorka książek o tajemnicach Dolnego Śląska. Dlatego jej zdaniem pancerny pociąg spokojnie pomieściłby taki ładunek. A nawet dużo, dużo więcej.

Historyk Dariusz Baliszewski wierzy, że pociąg istnieje. - Może nawet kiedyś go odnajdziemy, ale nie spodziewam się, że tam będą jakieś gigantyczne skarby. To byłby cud - mówi.

Wojskowy georadar namierzy skarb

Wojewoda dolnośląski Tomasz Smolarz (49 l.) wezwał na pomoc armię. Poprosił, aby żołnierze zbadali georadarem teren, gdzie ma się znajdować złoty pociąg. To skutek publicznych wypowiedzi generalnego konserwatora zabytków Piotra Żuchowskiego, którego właśnie zdjęcie z georadaru przekonało, że pociąg faktycznie istnieje. Ponoć dostrzegł nawet zarys platform i dział. Czy to technicznie w ogóle możliwe? - Georadar nie pozwala na określenie aż takich szczegółów - mówi Aleksander Cianciara z firmy Sejscom, która handluje tymi urządzeniami. - No, chyba że dokładnie wiemy, na co patrzymy. Wtedy, owszem, można zidentyfikować charakterystyczne elementy obiektu - dodaje ekspert. Jak długo potrwa badanie terenu? Nawet kilka dni. A kiedy się rozpocznie? - Tego jeszcze nie wiadomo. Mam nadzieję, że szybko, żeby zagadka została wreszcie rozwiązana - mówi wojewoda Smolarz.

Zobacz: Złoty pociąg. 5 rzeczy, które powinieneś o nim wiedzieć

Najnowsze