Obaj znali się od dawna. Piotr K. mieszkał z Moniką W. (43 l.), a Mariusz T. bywał u nich częstym gościem. W dniu, kiedy doszło do dramatu, cała trójka była w centrum miasta na festiwalu światła. Po pokazach przyszli pod dom Piotra i Moniki. Kobieta poszła do siebie, a mężczyźni zostali przed klatką schodową. Tam 43-latek dostał cios nożem. Zakrwawiony zdołał się doczołgać do mieszkania swoich znajomych. Monika W. wezwała pogotowie, które przewiozło rannego go do szpitala. Natychmiast trafił na stół operacyjny. Dzięki temu przeżył.
Piotr K. został zatrzymany. Przed sądem odpowiada za ciężkie uszkodzenie ciała kolegi. Co ciekawe, Mariusz T. utrzymuje, że został zaatakowany przez nieznanych sprawców, a oskarżony do winy się nie przyznaje.
Tymczasem według śledczych Piotr T. z premedytacją zaatakował swojego znajomego. Miał być zazdrosny o Monikę W., do której smalił cholewki kolega. Policjanci, którzy zbierali materiał dowodowy, znaleźli w pralni w jego mieszkaniu białe skarpetki mężczyzny ze śladami krwi rannego. To zdaniem śledczych koronny argument świadczący o tym, że Piotr K. posługiwał się ostrym narzędziem.
Teraz sąd będzie musiał rozstrzygnąć o jego winie. Za spowodowanie obrażeń realnie zagrażających życiu grozi mu pobyt w więzieniu na czas nie krótszy od 3 lat.
i
i
i