Łany Wielkie to wieś z ambicjami położona nieopodal Gliwic (woj. śląskie). Ma nawet klub sportowy z prężną sekcją piłki nożnej. A właściwie miała, bo los Sokoła zawisł właśnie na włosku.
- Załatwili nas złodzieje - mówi Andrzej Rogon, prezes klubu. - Ukradli bramki, płot, bramę wjazdową - wylicza i załamuje ręce. Bramki były nowe, aluminiowe, po 4 tys. zł sztuka. - W sumie straciliśmy jakieś 25-30 tys. zł. To połowa naszego budżetu! Co dziwne, nikt niczego nie widział, a przecież taka kradzież musiała zająć trochę czasu - dodaje prezes.
Wszystko to zdarzyło się przed ważnym meczem z Unią Książenice. Skutek? Trauma piłkarzy Sokoła i pogrom 0:5, bo spotkanie musieli rozegrać za boisku przeciwnika. Sprawców zuchwałego skoku na futbolowe bramki szuka policja, a piłkarze Sokoła snują sensacyjne hipotezy. - Pewnie ktoś buduje sobie boisko. Schowa na zimę skradzione łupy, a na wiosnę nikt o sprawie nie będzie pamiętał - mówi czołowy zawodnik drużyny Marcin Kalinowski (26 l.).
Zobacz także: Otwarcie galerii w Mielcu jak bitwa o karpia! Zobacz mocne WIDEO