O godz. 8.46 (14.46 czasu polskiego) porwany samolot Boeing 767 American Airlines, lecący z Bostonu, uderzył w północny budynek World Trade Center, wybuchł pożar. Siedemnaście minut później drugi porwany samolot, linii United Airlines uderzył w południową wieżę, płonęły oba budynki. O 9.30 prezydent George W. Bush, przemawiając w Sarasocie na Florydzie, oświadczył, że Stany Zjednoczone stały się obiektem „ewidentnego ataku terrorystycznego”. Trzeci, porwany tego dnia samolot uderzył w Pentagon, a w stanie Pensylwania rozbiłsię czwarty samolot. Łącznie w zamachu zginęło 2996 osób.
Wszystkie operacja przeprowadziła Al - Kaida. Mózgiem był jej szef Osama bin Laden. Ale nie wszyscy Amerykanie w to wierzą. Jak podaje gazeta.pl, gdy pięć lat temu portal badawczy YouGov zapytał Amerykanów, kto stoi za zamachami na WTC, aż 46 procent badanych odpowiedziało, że "ma wątpliwości, czy nie jest odpowiedzialny za nie amerykański rząd".
Według zwolenników jednej z wielu teorii spiskowych z atakiem stał rząd USA i sam prezydent George W. Bus. Zamachami chciał rozpoczął wojnę w Afganistanie a potem w Iraku, żeby przejąc złoża ropy. Wojna miała też rozkręcić amerykańską gospodarkę.
Wspierani przez Busha inwestorzy mieli zagrać na rynku akcjami linii lotniczych , sprzedając je tuż przed 11 września, a firmy mieszczące się w WTC miały zarobić na ogromnych odszkodowaniach.
Rzekomo są świadkowie, którzy widzieli, jak wieczorem 10 września do garaży podziemnych wież wjechały ciężarówki wypełnione ładunkami wybuchowymi. Tuż przed zawaleniem słyszano wybuchy, świadczące o ich eksplozji. Odpalić je mieli nie zamachowcy, a sami Amerykanie.