Aligator wciągnął go do wody. 71-latek przeżył, bo zaatakował gada wędką
71-letni James Grayson McMicken z Florydy chciał tylko spędzić spokojny wieczór na rybach, ale musiał walczyć z morderczym aligatorem! Nad pozornie spokojny kanałek w North Fort Myers zabrał swojego buldoga i wędkę. Jak informuje amerykańska stacja KPLC, powołując się na WINK News, do ataku doszło w ubiegły piątek. Zwierzę niespodziewanie wyskoczyło z wody. – Zacząłem zwijać żyłkę i wtedy wyskoczył z wody i mnie chwycił – opowiadał McMicken. Aligator zacisnął szczęki na jego prawej nodze i wciągnął go do kanału! – Zepchnął mnie ze skarpy do wody. Włożyłem kciuk w jedno oko, a potem wziąłem wędkę i zacząłem dźgać go w drugie oko. Raz za razem. Wydawało się, że trwało to wieczność, ale w rzeczywistości nie trwało długo. W końcu mnie puścił – relacjonował.
"Zawsze słyszałem, że jeśli nie masz innego wyjścia, celuj w oczy. I właśnie to sprawiło, że mnie puścił"
71-latek przyznał, że wcześniej legalnie polował na aligatory. To właśnie zdobyte wtedy doświadczenie pomogło mu przeżyć. – Zawsze słyszałem, że jeśli nie masz innego wyjścia, celuj w oczy. I właśnie to sprawiło, że mnie puścił – powiedział. Po uwolnieniu się z paszczy zwierzęcia czekało go kolejne wyzwanie. Był ciężko ranny i nie miał siły wrócić do domu o własnych siłach. – Nigdy nie dałbym rady doczołgać się tak daleko, więc zawołałem mojego psa. Stanęła przy mnie i pozwoliła mi oprzeć się o jej grzbiet, żebym mógł wstać – wspominał. Kiedy dotarł do domu, jego żona opatrzyła rany. – Potem usiadłem na fotelu i zemdlałem. Byłem kompletnie wyczerpany – dodał. Rodzina natychmiast zawiozła go do szpitala. Lekarze założyli szwy i metalowe zszywki na głębokie rany po ugryzieniach po obu stronach prawej nogi.
"Wszystkie pielęgniarki przychodziły i pytały: „Naprawdę pan to zrobił?”"
Mężczyzna przyznał, że jego historia szybko obiegła oddział. – Wszystkie pielęgniarki przychodziły i pytały: „Naprawdę pan to zrobił?” – opowiadał z uśmiechem. – Zrobię wszystko, żeby nie umrzeć. Żaden aligator mnie nie przegoni.
Teraz James McMicken wraca do zdrowia w domu i rozpoczął rehabilitację. Mówi, że zamierza wrócić do wędkowania, choć od teraz będzie znacznie ostrożniejszy podczas zbliżania się do wody po zmroku. Komisja ds. Ochrony Ryb i Dzikiej Przyrody Florydy (Florida Fish and Wildlife Conservation Commission) poinformowała, że do czwartku trwały próby schwytania aligatora, który zaatakował 71-latka. Na Florydzie żyje około 1,3 mln aligatorów. Większość unika ludzi, ale zwłaszcza wieczorem i w nocy należy zachować szczególną ostrożność w pobliżu jezior, rzek i kanałów, gdzie zwierzęta są najbardziej aktywne.