- Pasażerowie samolotu SATA przeżyli chwile grozy, gdy podczas lotu z Azorów do Toronto na pokładzie nagle pojawił się dym.
- Kapitan błyskawicznie podjął decyzję o awaryjnym lądowaniu, a po bezpiecznym dotarciu na Terceirę sześć osób trafiło do szpitala z objawami zatrucia.
- Co było przyczyną tej niebezpiecznej sytuacji i jakie ustalenia przyniosło prowadzone śledztwo?
Dym na pokładzie samolotu pełnego pasażerów
Dramatyczne chwile z pewnością przeżyli pasażerowie samolotu portugalskich linii lotniczych SATA, lecącego we wtorek (7 lipca) wieczorem z Azorów do Toronto. Jak informuje regionalna telewizja RTP Acores, niedługo po tym, jak maszyna wystartowała z lotniska Jana Pawła II w Ponta Delgada, kapitan samolotu nagle zgłosił pilną potrzebę natychmiastowego lądowania awaryjnego.
Chwile grozy w przestworzach. Samolot musiał awaryjnie lądować
Przekazał, że na pokładzie samolotu pojawił się dym. Błyskawicznie lot został przekierowany na wyspę Terceira, gdzie pilot bezpiecznie wylądował na lotnisku Lajes. Tam w gotowości czekali już strażacy, zespoły ratowników regionalnych służb obrony cywilnej, a także ratownicy medyczni. Wszyscy pasażerowie opuścili pokład. Wielu z nich uskarżało się na problemy z oddychaniem, a sześć osób z objawami zatrucia musiało trafić do szpitali.
Na razie nie ma informacji na temat tego, co dokładnie wydarzyło się w kabinie pasażerskiej i skąd zaczął się wydobywać dym. Służby zapowiedziały śledztwo w tej sprawie.