- Kontrowersyjne decyzje Donalda Trumpa, jak żądania "haraczu", wzbudzają poważne wątpliwości o jego zdolność do zarządzania państwem.
- Amerykańscy psychiatrzy alarmują o "urojonych przekonaniach" prezydenta, uznając go za niezdolnego do urzędu i zagrożenie dla świata.
- Mimo zapewnień lekarza, widoczne problemy zdrowotne i tajemnica wokół kondycji Trumpa budzą pilne pytania: co ukrywa Biały Dom?
"Don Donaldo domagał się początkowo haraczu w wysokości 20 proc. wartości towaru jako odszkodowania za zabezpieczenie przez USA bezpiecznej żeglugi [przez cieśninę Ormuz], która od czasu ataku USA na Iran stała się niebezpieczna czy wręcz niemożliwa. Przypominało to mafijne interesy. Ochrona pozostawała jednak dziurawa, a już sama zapowiedź tej akcji spowodowała skok cen, także dla Amerykanów. Teraz rozkaz został cofnięty. Należy wątpić w poczytalność tego prezydenta i mieć nadzieję, że amerykańscy wyborcy jesienią okażą się mądrzejsi od niego" – pisze "Frankfurter Allgemeine Zeitung".
Lekarze chcą odsunięcia Trumpa od władzy. "Jest niebezpieczny"
Jednak o stanie umysłowym amerykańskiego prezydenta sporo mówi się już od dłuższego czasu. Przypomnijmy, nie dalej jak w maju tego roku 36 amerykańskich psychiatrów i lekarzy specjalizujących się w zdrowiu psychicznym podpisało oświadczenie, w którym uznali, że prezydent Donald Trump jest psychicznie niezdolny do sprawowania urzędu. Ostrzegli, że jego zdolność do wystrzelenia broni jądrowej stanowi zagrożenie dla świata - pisał British Medical Journal. "Przesadne i urojeniowe przekonania, w tym twierdzenia o nieomylności i wyobrażenia o sobie jako papieżu, sugerujące boską misję" - komentowali specjaliści. Żądali też, by został odsunięty od władzy.
Od razu w maju Trump trafił na serię badań. Jego lekarz - jak można było się tego spodziewać - zapewnił po nich, że 80-letni Trump jest w doskonałej formie. Tymczasem kilka miesięcy wcześniej u Trumpa zdiagnozowano przewlekłą niewydolność żylną kończyn dolnych. Wśród lekarzy i opinii publicznej pojawiły się pytania np. o przyczynę zasinień widocznych na dłoniach Trumpa. Jego ludzie twierdzą, że to skutek zażywania aspiryny i witania się z dużą liczbą osób. Z kolei widoczną podczas spotkań senność prezydenta [przysypia na oficjalnych spotkaniach - przyp. red.] rzeczniczka Białego Domu tłumaczy tym, że Trump "zamyka oczy, by aktywnie słuchać".
"Stan Trumpa jest owiany największą tajemnicą"
Teraz Trump postanowił zamknąć usta krytykom i poinformował kilka dni temu, że poprosił o kolejne badanie funkcji poznawczych. Zapewnił przy tym, że zawsze zdaje te testy celująco. "Jestem jedynym prezydentem, który zrobił to trzy razy, i wszystkie zaliczyłem celująco — odpowiedziałem poprawnie na każde pytanie" - chwalił się. Stwierdził, że niewiele osób w Waszyngtonie mogłoby uzyskać podobny wynik. Jednocześnie zaatakował dziennikarkę, która niedawno wydała o nim książkę. Chodzi o wydanie autorstwa Maggie Haberman i Jonathana Swana "Regime Change: Inside the Imperial Presidency of Donald Trump" ("Zmiana reżimu. Wewnątrz imperialnej prezydentury Donalda Trumpa"). Haberman powiedziała parę dni temu, że stan zdrowia Trumpa jest w administracji owiany tajemnicą, znacznie bardziej niż niemal jakakolwiek inna kwestia. "Widzimy to samo, co wszyscy: ma 80 lat i ewidentnie nie mówi już z taką jasnością jak 30, 20 czy nawet 10 lat temu. To zresztą typowe dla osób w wieku osiemdziesięciu lat. To całkowicie zrozumiałe" - dodała.
"Jej książka to żart! W 90 proc. to fake news. Utrzymuje się dzięki swojemu nierzetelnemu dziennikarstwu i zapłaci za to, gdy nasz wielomiliardowy pozew przeciwko podupadającemu »New York Times'owi« trafi do sądu, co nie powinno potrwać długo" - skomentował Trump.