Seria tragedii we Francji. Już czwarte dziecko zmarło po tym, jak rodzic zostawił je w nagrzanym aucie
Francja od kilku dni zmaga się z falą ekstremalnych upałów. W tym czasie doszło już do czterech tragicznych przypadków śmierci dzieci pozostawionych w rozgrzanych samochodach. Ostatnią ofiarą jest 18-miesięczne dziecko, które zmarło we wtorek w Marsylii. Maluch został znaleziony w samochodzie zaparkowanym na parkingu uniwersyteckiego szpitala La Timone. Jak przekazały francuskie władze, rodzic zapomniał o dziecku, jadąc rano do pracy. Gdy wrócił do auta, było już za późno na ratunek.
Wcześniej zmarli dwaj bracia w jednym aucie i inny kilkuletni chłopiec
Kilka dni wcześniej doszło do kolejnych dramatów. W miejscowości Carpentras na południu Francji zmarło dwóch braci w wieku dwóch i czterech lat. Chłopcy zostali znalezieni w samochodzie zaparkowanym przed domem ich babci. Odkryła ich 33-letnia matka. Dzieci były nieprzytomne i doszło u nich do zatrzymania krążenia. Mimo reanimacji nie udało się ich uratować. Tego dnia temperatura sięgała około 40 stopni Celsjusza. Trzeci tragiczny przypadek wydarzył się na przedmieściach Paryża. Zginął tam trzyletni chłopiec. Rodzice znaleźli go w samochodzie zaparkowanym przed domem około 45 minut po tym, jak położyli go spać. Według wstępnych ustaleń dziecko mogło samo zamknąć się w aucie. Śledczy wyjaśniają jednak, w jaki sposób znalazło się w samochodzie.
Wszystkie te tragedie wydarzyły się w czasie wyjątkowo silnej fali upałów, która objęła Francję i wiele innych krajów Europy. W wielu regionach temperatura przekracza 35 stopni, a miejscami dochodzi do 40 stopni Celsjusza. Wnętrze samochodu nagrzewa się w bardzo szybkim tempie. Nawet jeśli na zewnątrz temperatura wynosi około 30 stopni, już po kilkunastu minutach w zamkniętym aucie może być ponad 50. Takie warunki stanowią śmiertelne zagrożenie dla małych dzieci, których organizm przegrzewa się znacznie szybciej niż u dorosłych. Nigdy nie zostawiać dzieci ani zwierząt w samochodzie, nawet na kilka minut.