Spis treści
Donald Trump reaguje na doniesienia o pakcie z Iranem i uderza w krytyków
- Przywódca Stanów Zjednoczonych zaznaczył, że kształt umowy z Teheranem wciąż ulega zmianom, ganiąc przy tym komentatorów i zestawiając swoje negocjacje z fatalnym w jego opinii kompromisem z czasów administracji Baracka Obamy.
- Szef amerykańskiej dyplomacji Marco Rubio zadeklarował chęć rozpoczęcia merytorycznego dialogu o kwestiach atomowych, o ile władze irańskie błyskawicznie odblokują kluczową cieśninę Ormuz.
- Amerykański sekretarz stanu wskazał na konieczność stopniowania rozmów, które nie powinny ciągnąć się latami, ale ostrzegł też przed powrotem do narracji o ataku militarnym w przypadku braku postępów w ciągu sześćdziesięciu dni.
- Z kuluarowych ustaleń jednego z waszyngtońskich dygnitarzy wynika, że istnieje już wstępny konsensus w sprawie uruchomienia żeglugi w Ormuzie oraz rezygnacji przez Teheran ze składowania silnie wzbogaconego uranu, choć strona irańska nie odniosła się jeszcze do tych informacji.
Na platformie społecznościowej Truth Social obecny gospodarz Białego Domu jasno określił swój stosunek do dyplomatycznych wysiłków. Zapewnił on swoich zwolenników w specjalnym komunikacie stwierdzając wprost: „Jeśli zawrę porozumienie z Iranem, będzie ono dobre i odpowiednie, a nie takie jak to zawarte przez (byłego prezydenta Baracka) Obamę, które dało Iranowi ogromne ilości GOTÓWKI i otwartą drogę do uzyskania broni jądrowej”. Zdaniem republikanina ówczesne decyzje zapewniły państwu na Bliskim Wschodzie potężny zastrzyk finansowy. Warto przypomnieć, że polityk zerwał tę umowę jeszcze w trakcie sprawowania swojego pierwszego mandatu prezydenckiego.
Obecny prezydent kategorycznie odrzucił negatywne głosy, tłumacząc, że opinia publiczna nie ma dostępu do kulis trwającego dialogu. Poinformował on wprost, że kwestie te „Nie zostało jeszcze nawet w pełni wynegocjowane. Więc nie słuchajcie frajerów, którzy krytykują coś, o czym nie mają pojęcia”. Zastrzegł on również wyraźnie, że w odróżnieniu od wcześniejszych przywódców unika on podpisywania szkodliwych układów, co sam określił mianem unikania „złych umów”.
Marco Rubio stawia ultimatum władzom Iranu w sprawie cieśniny Ormuz
Do całej sprawy odniósł się również szef amerykańskiej dyplomacji, wprowadzając do debaty bardziej praktyczne spojrzenie i potwierdzając otwartość Waszyngtonu na dogłębne dyskusje o rozwoju technologii nuklearnej na Bliskim Wschodzie. Fundamentalnym wymogiem dla rządu Stanów Zjednoczonych jest jednak bezwzględne przywrócenie pełnej żeglugi w rejonie cieśniny Ormuz. Dziennik „New York Times” przytoczył słowa polityka wypowiedziane w trakcie jego wizyty w Indiach, gdzie podkreślił on jednoznacznie, że „Nie da się załatwić sprawy nuklearnej w ciągu 72 godzin”.
Sekretarz stanu uściślił swoje stanowisko we wczorajszym oświadczeniu, tłumacząc dalsze kroki dyplomatyczne. Dodał on zdecydowanie, że „Cieśniny muszą być natychmiast otwarte i wtedy rozpoczniemy, na podstawie uzgodnionych parametrów, bardzo poważne rozmowy o wzbogaceniu, o wysoce wzbogaconym uranie i o ich obietnicy dotyczącej tego, że nigdy nie będą mieć broni jądrowej”.
Wypowiedzi polityka zawierały także sugestię, że otoczenie prezydenta może powrócić do otwartych gróźb militarnych wobec Teheranu, o ile dyskusje nie dadzą wymiernych efektów przed upływem dwóch miesięcy. Z kolei w ubiegłą niedzielę Donald Trump zadeklarował chęć kontynuowania morskiej blokady portów irańskich aż do momentu podpisania definitywnego paktu. Amerykański przywódca zapewniał o braku presji czasu i przekonywał zwolenników, że „czas działa na korzyść USA”. Mimo to zaledwie dobę wcześniej ten sam polityk twierdził, że umowa jest już „w dużej mierze wynegocjowana” i pozostaje jedynie dopracować „ostatnie szczegóły”. Według jego obietnic układ ten ma zostać upubliczniony „wkrótce”, co powinno poskutkować udrożnieniem kluczowej dla globalnego handlu surowcami akwenu, nieczynnego już od przełomu lutego i marca.