Wyprawa na wschód słońca zakończyła się dramatem. 21-latek zostawił nastolatkę w górach

Planowali wspólnie obejrzeć wschód słońca w górach, jednak wyprawa zakończyła się groźnym incydentem i interwencją służb. 21-latek miał porzucić towarzyszącą mu 17-latkę nocą na wysokości mniej więcej 2500 metrów, gdy panowała zamieć, a mróz sięgał minus 12 stopni Celsjusza. Wychłodzoną dziewczynę podjął śmigłowiec policji, a zachowaniem jej starszego kolegi zainteresowali się funkcjonariusze.

Ośnieżony szczyt góry Zugspitze na tle zachmurzonego nieba. O dramatycznej akcji ratunkowej przeczytasz na SE.
Autor: Pixabay.com

Groźne zdarzenie rozegrało się w trakcie nocnego wejścia na liczący 2962 m n.p.m. Zugspitze. To najwyższa góra w Niemczech, zlokalizowana na pograniczu Tyrolu oraz Bawarii. Z doniesień niemieckiej prasy przytaczanych przez stację BBC wynika, że para znajomych wspinaczy rozpoczęła trasę w austriackiej miejscowości Ehrwald w niedzielę, 1 listopada, około godziny 1.30 w nocy. Zamierzali wspiąć się na sam wierzchołek, by stamtąd obejrzeć poranny wschód słońca.

Wędrowcy natrafili jednak na skrajnie niekorzystną pogodę. Panował dwunastostopniowy mróz, sypał śnieg, a z relacji ratowników wynika, że wspinacze brodzili w białym puchu sięgającym im do kolan. Na pewnym etapie wyprawy drogi 21-latka oraz 17-latki się rozejdowały. Mężczyzna miał sam ruszyć w dół, podczas gdy nastolatka została w górach i zaalarmowała służby ratunkowe.

Policyjny śmigłowiec ruszył na ratunek 17-latce na Zugspitze

Austriaccy ratownicy natychmiast ruszyli z odsieczą pozostawionej w górach dziewczynie. W działaniach udział wziął policyjny helikopter, który zabrał wyziębioną 17-latkę do szpitala w Garmisch-Partenkirchen. Przeprowadzona na miejscu podstawowa diagnostyka wykazała brak poważniejszych urazów, dzięki czemu pacjentka wkrótce wróciła do domu.

Incydentem zainteresowali się austriaccy stróże prawa. Pochodzący z Bawarii 21-letni uczestnik wyprawy jest podejrzany o narażenie towarzyszki na niebezpieczeństwo. W rozmowie z agencją DPA rzecznik tamtejszej policji zaznaczył, że na tym etapie prowadzący sprawę nie zdradzają kulis zajścia. Śledczy nie informują, jak dokładnie obie strony opisują całe zdarzenie, ani czy rozstanie na szlaku było ich wspólnym postanowieniem.

Zgodnie z austriackim prawem za narażenie innej osoby na bezpośrednie niebezpieczeństwo fizyczne sąd może wymierzyć karę do trzech miesięcy pozbawienia wolności.

"To była sala tortur". Sędzia zmiażdżył morderców 6-letniego Maksia

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki

ROLKI