Spis treści
Poranny wyścig o miejsce przy basenie
Rodzina spędzała urlop na wyspie Kos w 2024 roku. Turysta twierdził, że każdego dnia wstawał o 6:00 rano, by zdobyć leżak. Bez skutku.
Według relacji cytowanej przez BBC, goście hotelowi masowo rezerwowali miejsca ręcznikami, mimo że w obiekcie obowiązywał zakaz takiej praktyki. Mężczyzna miał spędzać 20 minut dziennie na bezowocnym poszukiwaniu wolnego leżaka, a jego dzieci… leżały na podłodze, bo nie było dla nich miejsca.
Ciąg dalszy pod galerią
Sąd: wakacje były „wadliwe”
Turysta pozwał biuro podróży, zarzucając mu brak reakcji na łamanie zasad przez innych gości.
Sąd rejonowy w Hanowerze przyznał mu rację. Uznał, że choć touroperator nie zarządza hotelem, to ma obowiązek zapewnić „rozsądną proporcję” leżaków do liczby gości.
Rodzina zapłaciła za wyjazd 7 186 euro, a początkowo otrzymała jedynie 350 euro rekompensaty. Po wyroku kwota wzrosła do 986,70 euro.
„Wojny o leżaki” – plaga europejskich kurortów
BBC przypomina, że tzw. „sunbed wars” to problem znany w całej Europie. W internecie krążą nagrania turystów biegnących o świcie, by zająć najlepsze miejsca przy basenie.
W Hiszpanii w niektórych regionach za rezerwowanie leżaka i znikanie na kilka godzin grozi nawet 250 euro mandatu.
Na Teneryfie turyści potrafili… spać na leżakach, by nikt ich nie uprzedził.
Wyrok, który może zmienić wakacyjne zwyczaje
Decyzja sądu z Hanoweru może zachęcić kolejnych turystów do walki o swoje prawa. Wyrok jasno wskazuje, że biura podróży muszą dbać nie tylko o sprzedaż wycieczek, ale też o organizację pobytu zgodną z obietnicami.