Greckie piekło: Hellada płonie. Liczba ofiar pożarów może drastycznie wzrosnąć

2018-07-26 12:56

W pożarach szalejących w Gracji zginęło już ponad 80 osób. Władze kraju informują jednak, że ofiar śmiertelnych może być o wiele więcej. Nadal nie jest znana konkretna liczba osób zaginionych, a szalejący żywioł utrudnia poszukiwania.

Prawie wszystkie pożary szalejące w Grecji, głównie regionie Attyka w pobliżu Aten, są już pod kontrolą – poinformował we wtorek nad ranem Nikos Toskas, minister ds. porządku publicznego.

Najnowsze dane mówią już o 81 ofiarach śmiertelnych, wśród nich jest dwoje polaków. Rannych zostało prawie 190 osób, w tym 23 dzieci. Greckie władze przyznają, że ofiar może być o wiele więcej i nie wiedzą ile jest poszukiwanych. Zaznaczają, że rodziny, które odnajdą swoich bliskich nie zgłaszają tego faktu władzom. Nieoficjalnie jednak mówi się, że rządzący krajem po prostu boją się wybuchu paniki bo liczba osób zaginionych jest przerażająco wysoka.

Tylko w Maratonie we wtorek na liście zaginionych było ponad 40 osób. Mer miasta Ilias Psinakis w wywiadzie dla greckiej telewizji mówił, że cały czas odnajdywane są kolejne ciała. Z dotychczasowych doniesień wynika, że najbardziej ucierpiała Rafina, miasto portowe położone na wschód od Aten - pracownicy Czerwonego Krzyża odkryli tam we wtorek zwłoki 26 osób. 

Większość ofiar pożaru to ludzie, którzy zostali uwięzieni w swoich domach czy samochodach. Pozostali utonęli w morzu uciekając przed płomieniami. Ponad 700 osób chroniąc się przed szalejącym żywiołem utknęło na plażach i wybrzeżu. Uratowali ich rybacy, straż przybrzeżną i zwykli urlopowicze, którzy podpływali pontonami.

Pożary widoczne są nawet z samolotu pasażerskiego.

W środę odbyło się spotkanie ministra obrony narodowej Grecji z mieszkańcami nadmorskiego Mati. Było ono bardzo burzliwe – ludzie krzyczeli, płakali i było mnóstwo zarzutów pod adresem władz państwowych. Głównym zarzutem było to, że władze najzwyczajniej w świecie nie radzą sobie z sytuacją, zbyt wolna pomoc w trakcie akcji ratunkowej i po niej. Minister zapowiedział, że rząd uruchomi pomoc finansową i wypłaci zapomogi w wysokości 1000 euro dla rodzin, których dzieci zaginęły, 5000 dla rodzin wielodzietnych i 8000 euro na każdy spalony lokal. Zarówno w Mati jak i Rafinie wciąż nie ma prądu – dostawy mają być przywrócone do niedzieli.

Ratownicy cały czas przeszukują zgliszcza domów i wraki samochodów, ale sami przyznają, że szanse na znalezienie kogokolwiek żywego są bardzo niskie. Rodziny zaginionych publikują w sieci zdjęcia swoich bliskich, w nadziei że ktoś ich rozpozna. Prokuratura grecka już bada przyczyny pożarów. Greckie władze sugerowały, że mogło dojść do celowego podpalenia bo ogień pojawił się w kilku miejscach jednocześnie.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki