- Ekspertka Urszula Pytkowska-Jakimczyk sugeruje, że Irańczycy mogli wiedzieć o ataku, a ajatollah Chamenei chciał zostać męczennikiem.
- Izraelski wywiad zaatakował kompleks Chameneia podczas spotkania szefów wojska z rahbarem, co było kluczowe dla powodzenia operacji.
- W Iranie brak jest silnej opozycji, a ewentualna zmiana systemu może nastąpić jedynie poprzez interwencję zewnętrzną.
- Jakie są dalsze perspektywy dla Iranu i czy Cyrus Reza Pahlavi, wspierany przez USA, ma szansę na objęcie władzy?
Irańczycy wiedzieli o ataku?
"Irańczycy wiedzieli o ataku. Dlaczego najwyższy przywódca nie schronił się w bunkrze, jeśli wiadomo, że ten bunkier był w kompleksie?" - pyta w rozmowie z PAP iranistka Urszula Pytkowska-Jakimczyk. I od razu odpowiada: "Ajatollah Ali Chamenei już wcześniej oznajmił, że chce oddać życie za swój naród i stać się szahidem, czyli męczennikiem". "Izrael i Ameryka już od bardzo długiego czasu wspólnie zapowiadały interwencję w Iranie. Tak naprawdę, pytanie brzmiało nie »czy«, tylko »kiedy«" - stwierdza
Ekspertka wyjaśnia, skąd wybór tego, a nie innego dnia na atak. "Wywiad izraelski otrzymał informacje z bliskiego Chameneiowi źródła, że w sobotę rano w kompleksie biurowo-mieszkalnym najwyższego przywódcy duchowego Iranu nastąpi spotkanie szefów wojska wraz z rahbarem - i wtedy zaatakowano".
"W Iranie nie ma opozycji"
Co dalej? "W Iranie właściwie nie ma opozycji. Jeżeli pojawiają się jakieś ruchy opozycyjne, które rzeczywiście domagałyby się zmiany systemu - a nie tylko zmiany, osób na najwyższych stanowiskach, bo takie frakcje na pewno są - to są skutecznie eliminowane. Opozycjoniści siedzą w więzieniach albo są zmuszani do wyjazdu z kraju. Dlatego myślę, że śmiało można powiedzieć, że w Iranie nie ma jako takiej opozycji politycznej" - mówi Pytkowska-Jakimczyk. "Jeżeli ma dojść do jakiejkolwiek zmiany systemu, to może ona nastąpić tylko dzięki interwencji amerykańsko-izraelskiej. Amerykanie jako lidera wysuwają właśnie Cyrusa Rezę Pahlawiego. Waszyngton postawił na niego dlatego, że nie ma alternatywy" - dodaje.