- Norwegia opłakuje króla Haralda V, który zmarł po walce z chorobą, a na tron wstąpił jego syn, Haakon VIII.
- Nowy król obejmuje rządy w cieniu dramatycznych wydarzeń, w tym niedawnej, ratującej życie operacji jego żony, królowej Mette-Marit.
- W tle tych zdarzeń wybuchł skandal: syn królowej został skazany za gwałty i handel narkotykami. Sprawdź, jak to wpłynie na monarchię.
"Z głębokim smutkiem informujemy, że Jego Królewska Mość król Harald zmarł dzisiaj. Król Harald odszedł spokojnie w Rikshospitalet w piątek 28 sierpnia o godz. 6.35" - taką informację przekazał w piątek, 28 sierpnia, Dwór Królewski. Warto przypomnieć, że od ponad tygodnia Norwegowie śledzili niepokojące losy króla. Harald V od 17 sierpnia przebywał w szpitalu, gdzie był leczony z powodu niedokrwistości hemolitycznej. W ostatnich dniach jego stan zdrowia pogorszył się. U króla wykryto bakterie we krwi i rozpoczęto leczenie antybiotykami.
Umarł król, niech żyje król!
Po jego śmierci tytuł króla automatycznie przeszedł na jego syna, następcę tronu, 53-letniego księcia Haakona, który teraz jest już królem Haakonem VIII. Jego żona Mette-Marit została królową, a ich 22-letnia córka Ingrid Alexandra – księżniczką następczynią tronu. "Zgodnie z konstytucją nowy monarcha składa przed parlamentem przysięgę, że będzie rządził zgodnie z konstytucją i prawem. Jeśli Storting nie obraduje, król składa przysięgę na piśmie podczas posiedzenia Rady Państwa, a następnie powtarza ją na pierwszym posiedzeniu parlamentu" - wyjaśnia PAP.
W ostatnim czasie rodzina nowego króla zmagała się z wieloma problemami. Królowa Mette-Marit od lat chorowała na nieuleczalne zwłóknienie płuc. 17 czerwca tego roku dwór w Oslo przekazał, że pomyślnie przeszła operację przeszczepu płuc. Transplantacja płuc była dla królowej jedyną formą leczenia; bez niej, według lekarzy, pozostałoby jej nie więcej niż rok życia.
Syn królowej skazany za gwałty i znęcanie się nad swoją dziewczyną
Wszystko to działo się w cieniu wyroku, jaki kilka dni przed zabiegiem królowej zapadł w sprawie jej 29-letniego syna, którego ma z poprzedniego związku. Marius Borg Hoeiby został uznany za winnego dwóch gwałtów, znęcania się nad byłą partnerką Norą Haukland, przemocy wobec jednej z innych skarżących kobiet, gróźb, uporczywego lub bezwzględnego zachowania, naruszeń prawa o ruchu drogowym i udziału w handlu narkotykami. Hoeiby został skazany na cztery lata więzienia. Zasądzono mu także dwuletni zakaz kontaktu z jedną ze skarżących kobiet oraz odszkodowanie na rzecz czterech kobiet. Nora Haukland ma otrzymać 100 tys. koron (ok. 38,3 tys. zł), a trzem innym kobietom sąd przyznał 230 tys., 200 tys. i 110 tys. koron (odpowiednio ok. 88 tys., 76 tys. i 42 tys. zł). Mężczyzna nie pojawił się w sądzie podczas ogłaszania wyroku ze względu na chorobę. Był to jeden z największych i najbardziej medialnych procesów karnych ostatnich lat w Norwegii. W sądzie zgromadzono ponad 10 tys. stron dokumentów oraz setki stron korespondencji elektronicznej. Zeznawało ponad 70 świadków, wśród nich osoby znane z norweskich mediów i przedstawiciele świata kultury.