Katastrofa w San Francisco, nowe fakty: winni są piloci? Lądowali ze zbyt niską prędkością

2013-07-08 12:00

Wychodzą na jaw kolejne szczegóły sobotniej katastrofy Boeinga 777 na lotnisku w San Francisco. Choć na mówienie o przyczynach wypadku jest za wcześnie, to już pojawiają się sugestie ekspertów, że samolot podchodził do lądowania ze zbyt niską prędkością. Okazuje się, że pilot, lądował na tej maszynie w tym miejscu po raz pierwszy.

Podczas lądowania za sterami potężnego Boeinga 777 siedział Lee Kang Kook. Pilot miał zaledwie 43 godziny nalotu na tego typu maszynie i pierwszy raz lądował nią na lotnisku w San Francisco. Łącznie miał 9793 godziny nalotu.
Dużo większe doświadczenie miał w lotach Boeingiem 777 drugi pilot, który podczas tragicznego lądowania był w kokpicie. Lee Dzeong Min ma 12387 godzin nalotu, w tym 3220 na boeingu 777.

>>> San Francisco: wydobyto czarne skrzynki z samolotu, są informacje o ofiarach

Winni piloci?

Wiele wskazuje na to, że podczas lądowania błąd popełnili piloci. Choć Amerykańska Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Transportu (NTSB) na razie nie przesądza o przyczynach katastrofy, to podała że samolot Asiana Airlines podchodził do lądowania z o wiele niższą prędkością niż konieczne 253 km/h. Piloci najprawdopodobniej zdali sobie z tego sprawę, bo ze wstępnej analizy czarnych skrzynek koreańskiego Boeinga 777 wynika, że próbowali przerwać lądowanie, zwiększyć prędkość i podejść do niego jeszcze raz. Nie udało się, bo było już za późno - ogon maszyny uderzył w płytę lotniska.

Ponadto zapisy z rejestratorów lotu nie wskazują, żeby przed lądowaniem były jakiekolwiek problemy z samolotem.
Piloci zostaną wkrótce przesłuchani.

Lecący z Seulu Boeing 777-200 rozbił się w sobotę podczas lądowania w San Francisco. Na pokładzie było 291 pasażerów i 16 członków załogi. W katastrofie zginęły dwie osoby, a ponad 180 zostało rannych.

 

 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki