- Pożar w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana zabił 40 osób, a ponad 100 zostało rannych.
- Burmistrz przyznał, że bar Le Constellation nie miał kontroli przeciwpożarowej od pięciu lat.
- Dlaczego właścicielka baru uciekła z utargiem, zamiast pomóc ofiarom, i kto poniesie odpowiedzialność za tę tragedię?
Tragedia w szwajcarskim kurorcie. Bar nie miał kontroli od pięciu lat?!
O tej tragedii usłyszał cały świat. Nocna zabawa sylwestrowa w luksusowym kurorcie narciarskim Crans-Montana w Szwajcarii przerodziła się w niewyobrażalny koszmar, gdy w barze Le Constellation wybuchł pożar. 40 osób straciło życie, a ponad 100 zostało rannych. Teraz pojawiają się nowe informacje w tej sprawie. Prawnik, reprezentujący rodziny ofiar uważa, że śledztwo powinno być rozszerzone na władze miejscowości po tym, jak burmistrz alpejskiego kurortu przyznał, że w lokalu od 2020 roku nie było kontroli przeciwpożarowej.
Szwajcarski adwokat Romain Jordan zapowiedział, że będzie domagał się wielomilionowych odszkodowań dla każdej osoby, która odniosła obrażenia i do 100 tys. franków dla rodziny każdej ofiary. "Te rodziny czują się tak, jakby żyły w koszmarze, z którego nigdy się nie obudzą i proszą mnie o odpowiedź, kto jest odpowiedzialny". Jak przypomina PAP, zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci, obrażeń i pożaru postawiono właścicielom baru - małżeństwu z Francji. Jacques Moretti został aresztowany, jego żona, Jessica jest w areszcie domowym, bo ma małe dzieci.
Właścicielka baru uciekła z utargiem. "Przewidziała tragiczny epilog"
Włoski dziennik "La Repubblica" poinformował we wtorek, 13 stycznia, że sytuacja prawna kobiety pogarsza się, bo ze śledztwa wynika, że "to ona odgrywała główną rolę w zarządzaniu barem i innymi lokalami, ponieważ jej mąż był wcześniej skazany we Francji m.in. za oszustwa i sutenerstwo". Gazeta przekazała także wypowiedzi świadków, zgodnie z którymi Jessica Moretti chwilę po wybuchu pożaru uciekła z dużą torbą, w której był zapewne utarg. Kobieta nie wezwała straży pożarnej, ani nie udzielała nikomu pomocy.