Polacy opowiadają, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. "Czy się boimy? Tak"

2026-03-02 13:27

Niespokojne chwile przeżywają osoby przebywające obecnie na Bliskim Wschodzie. Polacy, którzy znajdują się w Dubaju, opowiedzieli reporterce Radia ESKA o tym, co dzieje się na ulicach miasta. Mieszkająca tam na stałe pani Kasia wyznała, że wystarczy wyjrzeć przez okno, by zobaczyć rakiety, jednak mieszkańcy próbują nie ulegać panice i żyć normalnie.

Polacy w Dubaju

i

Autor: x.com; Paparacy/ Shutterstock

Sytuacja geopolityczna na Bliskim Wschodzie pozostaje niezwykle napięta, co bezpośrednio wpływa na nastroje w popularnych kurortach. W Dubaju przebywa pani Kasia, która mieszka tam na stałe. Kobieta w rozmowie z reporterką Radia ESKA zrelacjonowała, jak w obliczu zagrożenia wygląda codzienne życie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

Czy się boimy? Tak, bo gołym okiem można było zobaczyć nawet z okna mojej sypialni, jak te pociski są zestrzeliwane na niebie, słychać było głośne huki, ale jednocześnie wczoraj wieczorem na Burj Khalifa została wyświetlona flaga Zjednoczonych Emiratów jako też symbol jedności i wsparcia, to taki bardzo mocny gest i uspokajający - mówi.

Z opowieści Polki wynika, że mimo nerwowej atmosfery, metropolia nie została sparaliżowana i stara się funkcjonować w miarę normalnie. Ona sama, ze względów bezpieczeństwa, otrzymała z firmy zalecenie pracy zdalnej.

Restauracje działają, ulice nie są puste, ludzie spacerują, przemieszczają się, jeśli muszą. Ja osobiście pracuję zdalnie, takie dostałam zalecenie z mojej firmy. Natomiast wychodzę na spacer po swojej dzielnicy, idę do sklepu - mówi w rozmowie z Reporterką Radia ESKA.

Pan Robert nie może wrócić do Polski. Utknął w Emiratach

W znacznie trudniejszym położeniu znalazł się pan Robert, który utknął w Dubaju i nie ma pewności, kiedy uda mu się bezpiecznie wrócić do ojczyzny. Przedłużający się przymusowy pobyt wywołuje u niego zrozumiały stres i poczucie bezsilności.

- No bo nie ma co ukrywać, że jakiś tam mały stres jest i ta sytuacja lekko przygnębia. Człowiek wolałby już być w domu, zresztą planował być w domu od zeszłej soboty - mówi w rozmowie z reporterką Radia ESKA.

Turysta zauważa jednak, że mimo dramatycznych doniesień, w samym mieście nie widać oznak masowej histerii. Według jego obserwacji służby panują nad sytuacją, co daje poczucie względnego bezpieczeństwa.

- Na pewno jakiś lekki stres w momencie, kiedy taka rakieta gdzieś tam przelatuje i słychać moment przejęcia tej rakiety, zneutralizowania jej. To na pewno mocno podnosi ciśnienie, ale jest to wszystko na chwilę. Czujemy się tu w miarę bezpiecznie. Czujemy się w jakimś stopniu na pewno zaopiekowani - mówi.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki