Tragiczny wypadek podczas powrotu z festynu w Kłobucku
Olaf K. będzie miał dużo czasu, by przemyśleć swoje postępowanie. Tragicznego wieczora, 16 czerwca 2024 r. najpierw popił z kolegami, a potem wsiadł do mercedesa i pojechał nim na festyn w Kłobucku. Wracając zabrał do auta Anię. Była już ciemna noc, gdy wracali do Wręczycy. Olaf jechał bardzo szybko, choć szosa była zalana deszczem. Na łuku drogi stracił panowanie nad swym samochodem. Pojazd, który jak potem się okazało w procesie, miał już bardzo zużyte opony wypadł z DW 942 i prawym bokiem wbił się w przydrożny słup. 18-lenia pasażerka auta zginęła na miejscu. Olaf miał więcej szczęścia - był poobijany, ale przeżył.
Czytaj więcej o sprawie: Olaf spowodował śmiertelny wypadek, ale w sądzie się nie stawił. Przeszkadzają mu media
Sprawca wypadku przemówił! Zadziwiające słowa
Klak miesięcy później Olaf K. stanął przed sądem oskarżony o kilka przestępstw, z których najpoważniejszym było spowodowanie wypadku ze skutkiem śmiertelnym w stanie nietrzeźwości. Gdy prowadził mercedesa z Kłobucka do Wręczycy miał we krwi 1,55 promila alkoholu. Po drodze wyprzedził inne auto "z wielką prędkością" jak zeznali świadkowie. Olaf przez większość procesu milczał. Nie wziął udziału we wszystkich rozprawach, twierdząc, że źle wpływa na niego obecność na sali przedstawicieli mediów.
Dopiero we wtorek (13 stycznia 2026 r.) przed usłyszeniem wyroku postanowił skierować kilka słów do sądu oraz rodziny zmarłej Ani. - Chciałem przeprosić wszystkich, a zwłaszcza bliskich Ani, z którą byłem bardzo związany i traktowałem jak siostrę - powiedział młody mężczyzna. Dodał też, że nie pamięta przebiegu tragedii oraz to, że z powodu wypadku musi korzystać z pomocy psychologa, a kilka razy był zwalniany z pracy, jego zdaniem w wyniku publikacji prasowych na jego temat. Dodał jeszcze, że zaczął studiować na Politechnice Częstochowskiej. Następnie poprosił sąd o łagodną karę. Dalszy ciąg materiału znajduje się pod galerią ze zdjęciami, związanymi ze sprawą!
Mowy końcowe i surowy wyrok sądu
W mowach końcowych prokuratura oraz pełnomocnicy rodziny Ani zażądali zgodnie kary 11 lat więzienia dla Olafa K. Przypomnieli, że z opinii biegłych wynika jednoznacznie, że mężczyzna był świadomy, w jakim stanie wsiadł za kółko. Co więcej kilka dni wcześniej przeszedł atak padaczki i w ogóle nie powinien kierować pojazdami. Nawet jeśli by nie wypił ani kropli alkoholu. Pełnomocnicy pokrzywdzonej podkreślili też, że w Olaf K. nie powinien stawiać się w roli ofiary. Był znany z brawurowej jazdy, łamania przepisów, lekceważył ataki padaczki i był uzależniony od alkoholu i środków odurzających. - Jedyną ofiarą jest Anna. Nastolatka, która miała całe życie przed sobą, a Olaf jej to życie odebrał. Jego słowa to nie jest żal i skrucha, tylko jego linia obrony - stwierdzili pełnomocnicy rodziny.
Sąd uznał Olafa k. za winnego wszystkich punktów oskarżenia. Wymierzył mu karę łączną 8,5 roku więzienia. Dodatkowo zakazał dożywotnio prowadzenia pojazdów. Kare więzienia ma odbywać w warunkach terapeutycznych. - Sąd uznał, że karą adekwatną jest 8,5 roku pozbawienia wolności. Podziela stanowisko prokuratora, że oskarżony naruszył elementarne zasady, wykazał się brawurą, lekkomyślnością, a w dodatku w stanie nietrzeźwości. Jednakże sąd wziął również pod uwagę młody wiek sprawcy oraz to, że nie był do tej pory karany - uzasadniała sędzia Karolina Kieruzal.
Ponieważ Olaf K. od pewnego momentu został zwolniony z tymczasowego aresztu, prokurator poprosił sąd o, by go ponownie aresztować, z obawy, że ten może się ukrywać. Sąd nie przychylił się do tego wniosku.