Piorun trafił w kobietę i zatrzymał jej serce. Dwa miesiące później spotkała ratowników, którzy ją ocalili
Chwile prawdziwej grozy, a potem niezwykłe ocalenie! Dwa miesiące temu 66-letnia Mary "Jeanne" Menna z Marietty w amerykańskim stanie Georgia stała przy swoim samochodzie na parkingu przy kościele i katolickiej szkole, w której Mary organizowała kółko teatralne. Burza było blisko, kobieta właśnie wracała do auta. Niestety, nie zdążyła uciec. Jak widać na nagraniu z monitoringu, które trafiło teraz do mediów społecznościowych, piorun trafił w drzewo, auto i w samą 66-latkę. Siła żywiołu była tak wielka, że drzewo pękło na pół. Serce kobiety przestało bić. – Niewiele zapamiętałam z tamtego dnia. Doszłam do samochodu i to jest ostatnia rzecz, jaką pamiętam – powiedziała Jeanne w rozmowie z telewizją CBS News.
Jeanne nie ma problemów neurologicznych ani innych trwałych obrażeń, które często pojawiają się po porażeniu piorunem
Na miejsce dramatu zaledwie około półtorej minuty później dotarł pierwszy policjant z Marietty. Mimo ulewnego deszczu natychmiast rozpoczął resuscytację krążeniowo-oddechową. Chwilę później przyjechał drugi funkcjonariusz i pomagał koledze. Kobieta została przewieziona do szpitala WellStar Kennestone. Lekarze przyznają, że jej powrót do zdrowia jest zdumiewający. Jeanne nie ma problemów neurologicznych ani innych trwałych obrażeń, które często pojawiają się po porażeniu piorunem.
"Czuję, że moje życie wciąż ma jakiś cel. Mam nadzieję, że uda mi się komuś pomóc"
W poniedziałek, prawie dwa miesiące po wypadku, kobieta wróciła na parking, gdzie doszło do dramatycznych wydarzeń. Tym razem nie była tam sama. Spotkała się z policjantami, strażakami i ratownikami, którzy walczyli o jej życie. – Czuję, że moje życie wciąż ma jakiś cel. Mam nadzieję, że uda mi się komuś pomóc, nawet jeśli będzie to tylko jedna osoba. Z całego serca dziękuję naszym ratownikom – powiedziała. Dla funkcjonariuszy było to równie wyjątkowe spotkanie. – To moment, w którym wszystko zatacza koło. Na co dzień pomagamy mieszkańcom, ale możliwość stanąć obok osoby, której uratowaliśmy życie, przypomina nam, dlaczego wykonujemy ten zawód – powiedział jeden z ratowników. Jeanne nazywa swoich wybawców „bożymi aniołami na ziemi". Jest przekonana, że w jej ocaleniu ważną rolę odegrała także modlitwa.