Koszmar bez ogrzewania na Ukrainie! "Jak zimno w nocy! Przenika do kości"

2026-02-02 13:28

Mróz sięgający nawet -35°C, setki budynków bez ogrzewania i tysiące ludzi zdanych na kuchnie polowe — Ukraina mierzy się z jedną z najcięższych zimowych prób od początku wojny. W Kijowie setki budynków od tygodni pozostają bez ciepła, a mieszkańcy ogrzewają się w punktach pomocy i stoją w kolejkach po gorący posiłek - wszystko to w cieniu kolejnych rosyjskich ataków na infrastrukturę energetyczną.

Wielu mieszkańców Ukrainy bez prądu po rosyjskich atakach na infrastrukturę. Dramatyczne wyznania ludzi

Na Ukrainie trwa krytyczna sytuacja związana z paraliżem dostaw energii i ogrzewania. Obecnie najtrudniejsze warunki panują w Kijowie. Według mera Witalija Kliczki bez ciepła pozostają 244 budynki, głównie w dzielnicy Trojeszczyna na lewym brzegu Dniepru. W blisko połowie z nich system grzewczy nie funkcjonuje już od 9 stycznia. Dramat mieszkańców potęgują przerwy w dostawie prądu w całym kraju – obok planowanych wyłączeń występują awarie spowodowane rosyjskimi atakami na infrastrukturę energetyczną. Tak zwane „energetyczne zawieszenie broni”, które Kreml przedstawiał jako „gest dobrej woli na prośbę Trumpa”, trwało zaledwie trzy dni. Według Ministerstwa Energetyki w wyniku ponownych uderzeń wroga bez zasilania pozostali odbiorcy w obwodach charkowskim, sumskim, dniepropietrowskim i czerkaskim. Szczególnie tragiczny bilans przyniósł atak w obwodzie dniepropietrowskim: w wyniku celowego trafienia w autobus przewożący górników największej ukraińskiej prywatnej firmy energetycznej DTEK po zmianie zginęło 16 osób, a kilkanaście zostało poważnie rannych.

"Nie mam wyboru - już się do tego przyzwyczaiłam, trzeba sobie jakoś radzić. Niestety do złego też można się przyzwyczaić"

Sytuację drastycznie pogarszają ekstremalne mrozy. Tej nocy w Kijowie temperatura spadła do ponad -20°C, podobne odczyty odnotowano na północy i zachodzie kraju, a w samym obwodzie kijowskim prognozuje się spadki nawet do -35°C. Na południu, w okolicach Odessy, szaleją śnieżyce. Obecnie ponad 160 miejscowości pozostaje całkowicie bez prądu. „Kiedy nie ma prądu, u mnie automatycznie wyłącza się ogrzewanie. Ostatnim razem ciepła nie było przez około dobę. Nie mam wyboru - już się do tego przyzwyczaiłam, trzeba sobie jakoś radzić. Niestety do złego też można się przyzwyczaić. Ostatnio jest znacznie trudniej z powodu mrozów. Gdy robi się naprawdę nie do zniesienia, jadę do rodziców, ale nie zawsze mam taką możliwość” - mówi w rozmowie z nami 21-letnia Daria, mieszkanka Odessy. Jak podkreśla, nie da się przewidzieć, jak będzie wyglądała sytuacja. „Mam przygotowane zapasy wody, kasz i leków, żeby w razie czego było co jeść. W kuchni stoi turystyczna kuchenka gazowa, bo w mieszkaniu mam kuchenkę elektryczną - czasami z niej korzystam. W całym mieszkaniu mam też świece i lampy. Dobrze, że jest balkon - trzymam tam jedzenie zamiast w lodówce” - dodaje.

"Chodzimy z jedną latarką, to wszystko, co mamy. Ale przynajmniej raz dziennie możemy coś zjeść"

Choć ekipy energetyczne pracują całodobowo, ogrom zniszczeń uniemożliwia natychmiastowe przywrócenie dostaw w całym mieście. Władze Kijowa apelują do mieszkańców, aby w miarę możliwości opuścili stolicę lub przygotowali zapasy żywności i najpotrzebniejszych artykułów. W mieście uruchomiono ponad 1400 punktów ogrzewania, a niektóre supermarkety i placówki pocztowe pracują całodobowo dzięki generatorom. Jednak nawet dostęp do sklepów nie rozwiązuje głównego problemu: bez prądu i gazu nie da się przygotować ani bezpiecznie przechowywać jedzenia. W wielu przypadkach ostatnią deską ratunku są kuchnie namiotowe, wydające gorące posiłki. „A co to za jedzenie, jeśli nie ma światła, nie ma nic, co można by ugotować? Chodzimy z jedną latarką, to wszystko, co mamy. Ale przynajmniej raz dziennie możemy coś zjeść” - mówi w rozmowie z BBC pani Olena, która przychodzi po obiad dla siebie i swoich unieruchomionych w łóżkach sąsiadów. Codziennie do 56 punktów prowadzonych przez Państwową Służbę Sytuacji Nadzwyczajnych, MSW i World Central Kitchen zgłasza się co najmniej tysiąc osób.

„Jak zimno w nocy! Przenika do kości. Trzeba ubrać kilka kurtek i koce, żeby w miarę przetrwać”

Wśród nich jest pani Natalia z dwójką dzieci. Obecny stan ich mieszkania niemal nie pozwala na przygotowywanie posiłków, a zakup gotowych dań przekracza możliwości finansowe rodziny. „Gdyby nie ta pomoc, musielibyśmy gotować na dworze na drewnie. Nie wiem, jak byśmy przeżyli. Na jedną pensję męża z dwójką dzieci… To bardzo trudne” - przyznaje. Równie dramatyczny los dotyka osoby starsze i samotne. Emerytka Diana z Kijowa przeżyła rosyjski ostrzał, który pozbawił jej mieszkanie okien - zamiast szyb ma jedynie folię i sklejkę, które nie stanowią żadnej bariery dla mrozu. „Jak zimno w nocy! Przenika do kości. Trzeba ubrać kilka kurtek i koce, żeby w miarę przetrwać” - opowiada. Kobieta sypia w korytarzu na krześle, bo to jedyne miejsce oddalone od nieszczelnych okien. Mimo możliwości ewakuacji do ogrzewanych ośrodków wielu seniorów odmawia opuszczenia własnych domów, próbując właśnie tam przetrwać zimę.

Sonda
Czy uważasz, ze wojna na Ukrainie może się zakończyć w 2026 roku?
QUIZ. Czwartkowy test z geografii. Państwo kontra miasto. Co ma więcej mieszkańców?
Pytanie 1 z 10
Zaczynamy! Co ma więcej mieszkańców?
Garda: Schrony na Ukrainie

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki