Jak donosi niemiecki dziennik, niebezpieczne znaleziska zlokalizowano na pograniczu z Brandenburgią, w samym sercu Łużyckiego Zagłębia Węgla Brunatnego. To region o strategicznym znaczeniu dla niemieckiej energetyki, gdzie koncern LEAG zajmuje się wydobyciem węgla i przetwarzaniem go na prąd w elektrowniach Jänschwalde i Boxberg. Anja Leuschner, rzeczniczka saksońskiej policji, potwierdziła jedynie fakt prowadzenia działań, jednak odmówiła podania szczegółów, zasłaniając się względami taktycznymi śledztwa.
Podobny incydent miał już miejsce
Zaledwie kilka dni wcześniej, 1 września, niemieckie organy ścigania zabezpieczyły ładunki wybuchowe domowej roboty przy innej stacji transformatorowej, w brandenburskim Turnow-Preilack. Znajduje się ona w sąsiedztwie elektrowni Jänschwalde, zaledwie około 20 kilometrów od polskiej granicy. Śledczy podejrzewają, że sprawcy chcieli wykorzystać te ładunki do umieszczenia materiału przewodzącego na liniach najwyższego napięcia. Taki zabieg miał prawdopodobnie doprowadzić do poważnych zakłóceń w dostawach prądu. Dzień po tym incydencie, na zachodzie Niemiec, w miejscowości Bergheim (Nadrenia Północna-Westfalia), doszło do kolejnej próby uszkodzenia sieci energetycznej. W tym przypadku policja skłania się ku tezie o podpaleniu. Zdarzenie to nie wpłynęło jednak na dostawy energii dla mieszkańców.
Niemiecka policja prowadzi poszukiwania podejrzanego
Agencja dpa informuje, że w związku ze sprawą sabotaży sieci energetycznej w Nadrenii Północnej-Westfalii trwa policyjna obława. Funkcjonariusze odkryli materiały wybuchowe w mieszkaniu 48-letniego mieszkańca Gevelsberga, który jest głównym podejrzanym w tej sprawie. Informację o odnalezieniu niebezpiecznych substancji potwierdził Herbert Reul, szef MSW tego landu.
Przed wkroczeniem do mieszkania podejrzanego śledczy dotarli do listu, w którym przyznawał się on do dokonania aktów sabotażu. Jak informuje portal Web.de, autor listu motywował swoje działania między innymi rzekomym cierpieniem powodowanym przez używanie paliw kopalnych, a także krytyką branży zbrojeniowej i zarzutami o ludobójstwo w Palestynie. Niemieckie służby uznały dokument za autentyczny. Minister Reul przekazał, że policja przeszukała również samochód poszukiwanego 48-latka w miejscowości Niederzier. Funkcjonariusze zakładają, że mężczyzna porusza się pieszo i nie zdołał uciec daleko od miejsca zamieszkania.