7-latek zginął po ataku małpy. Zwierzę należało do jego dziadka
Kiedy parę lat temu starszy mieszkaniec Tajlandii przygarnął i wykarmił małpią sierotę, był pewien, że to dobry uczynek, z którego nic złego wyniknąć nie może. Jakże się pomylił... Niestety, oswojona małpa pozostała dzikim zwierzęciem, które potrafi zareagować agresywnie, gdy poczuje się zagrożone nawet z kompletnie niezrozumiałych dla ludzi względów. Do tej głośnej tragedii doszło przed samym rodzinnym domem. Oswojona małpa imieniem Choke często tam bywała, tym razem bawił się tam także 7-letni wnuk jej właściciela, Ekkarat Srichan. Według Asia Pacific Press makak nagle zaatakował chłopca. Zwierzę przewróciło dziecko na ziemię i wielokrotnie je pogryzło. Mieszkańcy okolicy relacjonowali, że słyszeli krzyki chłopca i głośne odgłosy wydawane przez agresywną małpę.
"Lekarz powiedział mi, że mój syn nie miał szans przeżyć, bo ugryzienie małpy przebiło płuco i uszkodziło ważny narząd"
Kiedy bliscy dotarli na miejsce, znaleźli siedmiolatka z licznymi ranami i zadrapaniami. Małpa była nadal przywiązana do bambusowego pala. Z relacji wynika, że na pysku zwierzęcia była krew. Chłopiec został przewieziony do szpitala. Mimo wysiłków lekarzy nie udało się go uratować. Jak przekazała jego matka, obrażenia okazały się zbyt poważne. "Lekarz powiedział mi, że mój syn nie miał szans przeżyć, bo ugryzienie małpy przebiło płuco i uszkodziło ważny narząd" – powiedziała kobieta cytowana przez lokalne media. Matka dodała, że po tej tragedii nie zamierza już trzymać małp jako zwierząt domowych. Obawia się o bezpieczeństwo swojego drugiego dziecka.
Jak podają media, dziadek chłopca wcześniej uratował makaka, znajdując go przy drodze. Po śmiertelnym ataku wypuścił zwierzę w górach. Policja i służby zajmujące się ochroną dzikich zwierząt rozpoczęły jednak poszukiwania, obawiając się, że małpa może zaatakować kolejne osoby. Ostatecznie zwierzę zostało odnalezione i schwytane. Sąsiedzi twierdzą, że makak już wcześniej wykazywał agresywne zachowania. Miał warczeć na przechodniów i pokazywać zęby osobom zbliżającym się do posesji. Według mieszkańców wcześniej zabił także bezdomnego kota, który podszedł zbyt blisko.