Matka oskarżona o zabójstwo 26-letniego syna. Motywem miały być pieniądze z polisy
Czy matka zabiła własnego syna dla pieniędzy?! Według prokuratury zdecydowanie tak, sama oskarżona nie przyznaje się do winy, ale jej córka, a zarazem siostra ofiary zeznaje na niekorzyść 59-latki! W Australii trwa głośny proces 59-letniej Maree Mavis Crabtree, oskarżonej o zabójstwo swojego 26-letniego syna Jonathana. Prokuratura twierdzi, że kobieta dodała do owocowego smoothie mężczyzny silne leki, a następnie zostawiła go bez żadnej pomocy, na pewną śmierć. Do zdarzenia miało dojść jeszcze w lipcu 2017 roku w domu rodziny niedaleko Gold Coast. Rano kobieta zadzwoniła po pomoc i zgłosiła, że jej syn nie oddycha. Według śledczych nie podjęła jednak reanimacji, mimo że była do tego namawiana przez dyspozytora. Ratownicy, którzy przyjechali na miejsce, znaleźli mężczyznę martwego. Jak ustalono, nie żył już od kilku godzin.
Tara Crabtree. Kobieta zeznała, że pomagała matce, pilnując, aby nikt nie przeszkodził w przygotowaniu napoju
Prokuratura twierdzi, że napój zawierał oksykodon – silny lek przeciwbólowy, który w dużych dawkach może być śmiertelny. Substancję znaleziono później w domu oraz w blenderze, w którym przygotowano smoothie. Kluczowym świadkiem w sprawie ma być córka oskarżonej, Tara Crabtree. Kobieta zeznała, że pomagała matce, pilnując, aby nikt nie przeszkodził w przygotowaniu napoju. Według niej po wypiciu smoothie Jonathan miał w nocy kaszleć i się dusić. Tara twierdzi też, że to nie była pierwsza próba. Według jej relacji kilka miesięcy wcześniej matka miała podać synowi podobny napój z lekami. Prokuratura uważa, że motywem mogły być pieniądze. Po śmierci syna kobieta miała próbować uzyskać ponad 50 tysięcy funtów z ubezpieczenia.
Obrona podkreśla, że Jonathan miał wcześniej problemy z narkotykami
Obrona odrzuca te zarzuty. Prawnik kobiety podkreśla, że cała sprawa opiera się na zeznaniach córki, która wcześniej miała kłamać i dopiero po dwóch latach oskarżyła matkę. Według niego nie można wykluczyć, że Jonathan sam zażył zbyt dużą dawkę leków. W sądzie przypomniano też, że 26-latek miał problemy z narkotykami. Proces ma potrwać kilka tygodni. Sąd przesłucha kilkudziesięciu świadków, w tym lekarzy, ratowników i członków rodziny. Na razie nie wiadomo, jaka będzie decyzja ławy przysięgłych.