Mąż, który zmielił w blenderze żonę, finalistkę Miss Szwajcarii, przerywa milczenie. Bezczelne oświadczenie w sądzie
Szokujące nowe doniesienia w sprawie makabrycznego morderstwa finalistki konkursu Miss Szwajcarii! Przypomnijmy, co dokładnie wydarzyło się 13 lutego 2024 roku. W domu szwajcarskiej rodziny w Binningen niedaleko Bazylei znaleziono zmasakrowane szczątki 38-letniej Kristiny Joksimovic. Policję wezwał mąż kobiety, 43-letni Marc Rieben. Mężczyzna udawał zrozpaczonego małżonka. Twierdził, że znalazł ciało żony, gdy wrócił do domu i nie ma pojęcia, co się stało. Ale śledztwo i sekcja zwłok szybko wskazały na wiele znaków zapytania i ujawniły wiele luk w zeznaniach męża. Przyciśnięty do muru mężczyzna w końcu wyznał, że udusił żonę, a potem zaczął ćwiartować jej ciało. Przy użyciu piły, noża i sekatora odrąbywał kolejne fragmenty zwłok. Niektóre włożył do specjalnego, dużego blendera przemysłowego i zmielił je.
Mielił żonę w blenderze, bawiąc się telefonem. Śledczy zdemaskowali męża zabójcę
Początkowo 43-latek przysięgał, że zabił w obronie własnej, bo Kristina atakowała go nożem, ale potem zmienił wersję jeszcze raz, tłumaczył się złym stanem psychicznym, obawą przed utratą firmy i dzieci, zaś to, co zrobił z ciałem - szokiem. Według anonimowych źródeł miss planowała jednak odejść, a kryzys w związku trwał od tygodni. „Chciała się z nim rozstać, ale bała się go” – powiedział informator w rozmowie z "20 Minuten". Do domu pary wzywana była też policja w związku ze zgłoszeniami o przemocy domowej. Co wykazało śledztwo? Podczas makabrycznego zacierania śladów mężczyzna bynajmniej nie był w szoku i rozpaczy, bo niby nigdy nic oglądał sobie filmiki w internecie i bawił się telefonem. Sąd uznał, że miało miejsce "zaplanowane i systematyczne, trwające kilka godzin" pozbywanie się ciała, które wykluczało działanie w afekcie. Mężczyzna został oskarżony o zabójstwo, a teraz za pośrednictwem obrońców przekazał sędziemu i światu zdumiewające oświadczenie.
"Kochałem moją żonę całym sercem i wierzyłem we wspólną przyszłość"
Adwokaci nie tylko przekonują, że morderca był doskonałym mężem i ojcem, ale też, że "chciał pomóc" żonie, a teraz żałuje tragicznego finału wydarzeń. "Sprawiłem mojej rodzinie niewyobrażalne cierpienie. Dlaczego? Dlaczego zawiodłem? Dlaczego nie mogłem temu zapobiec? Dlaczego nie mogłem uchronić jej przed śmiercią z mojej ręki? Kochałem moją żonę całym sercem i wierzyłem we wspólną przyszłość. To prześladuje mnie dniem i nocą. To, co zrobiłem, jest absolutnie niewybaczalne i biorę za to pełną odpowiedzialność. Głęboko tego żałuję i przepraszam" - leje krokodyle łzy 43-latek. Twierdzi, że kochał żonę, a jej śmierć była „wypadkiem”, choć przyznał, że chwycił ją za szyję. Biegły sądowy ocenił jednak, że mężczyzna działał z dużą precyzją, a jego zachowanie po zbrodni było chłodne i zaplanowane. Prokuratura uważa, że doszło do brutalnego zabójstwa na tle konfliktu w małżeństwie. Sprawa jest jedną z najbardziej wstrząsających w ostatnich latach. Wyrok ma zapaść jeszcze w maju.