Spis treści
Bartek Ziemski zjechał z Lhotse. Ośmiotysięcznik pokonany bez tlenu z butli
Trzydziestoletni Bartek Ziemski zapisał na swoim koncie kolejne imponujące osiągnięcie w najwyższych górach świata. Jak przekazał Polski Związek Alpinizmu, zawodnik wszedł na Lhotse o wysokości 8516 m n.p.m., a z wierzchołka czwartej najwyższej góry globu powrócił na nartach. Komunikat PZA głosił początkowo, że wyczyn odbył się w pełni „bez odpięcia nart”, jednak sam himalaista sprostował później ten fragment. Przyznał, że na niezwykle niebezpiecznym lodowcu Khumbu Icefall zmuszony był skorzystać z ustawionej przez Szerpów aluminiowej drabiny. Wspomniany odcinek to jedna z najbardziej zdradliwych części trasy wiodącej w stronę Everestu i Lhotse, z głębokimi szczelinami i serakami, czyli gigantycznymi blokami lodu. Właśnie na tym fragmencie alpiniści posiłkują się poręczówkami i drabinami przygotowywanymi przez przewodników. Zjazd z Lhotse to już ósmy przypadek w karierze Polaka, gdy staje on na szczycie ośmiotysięcznika bez wspomagania aparatem tlenowym, po czym zjeżdża z niego na nartach.
Skialpinista z Bielska-Białej kompletuje zjazdy. Od Karakorum po najwyższe góry w Himalajach
Zjazdy narciarskie ze strefy śmierci zaliczają się do najbardziej ekstremalnych wyczynów w świecie współczesnego himalaizmu oraz skialpinizmu. Przebywanie na wysokościach przekraczających osiem tysięcy metrów znacznie osłabia wydolność ludzkiego organizmu ze względu na deficyt tlenu w powietrzu. Mimo to pochodzący z Bielska-Białej trzydziestolatek od kilku lat skutecznie realizuje swoje ambitne plany. W 2022 roku, zaliczył pomyślne zjazdy z pakistańskich szczytów Broad Peak oraz Gaszerbrum II w Karakorum. Z kolei rok 2023 przyniósł mu spektakularne sukcesy na stokach Annapurny i Dhaulagiri, a w minionym roku zdobył również szczyt Manaslu, skąd także zjechał na nartach. W 2024 roku wszedł na Makalu oraz Kanczendzongę i też z nich zjechał. Lhotse uchodzi za jeden z najbardziej wymagających technicznie szczytów w całych Himalajach.