Miejsce pamięci poświęcone ofiarom pożaru w Szwajcarii też się zapaliło. Powodem świece
W prowizorycznym miejscu pamięci poświęconym ofiarom tragicznego pożaru w szwajcarskim kurorcie Crans-Montana też pojawiły się płomienie. Miejsce to znajduje się w pobliżu feralnego baru Le Constellation, gdzie w noc sylwestrową zginęło 41 osób, a 115 zostało rannych. Według wstępnych ustaleń służb, przyczyną pożaru były najprawdopodobniej świece pozostawione przez osoby odwiedzające miejsce tragedii. Od czasu dramatycznych wydarzeń w pobliżu lokalu powstało spontaniczne miejsce pamięci. Mieszkańcy oraz turyści zapalali znicze, składali kwiaty i pozostawiali kartki z kondolencjami. Z uwagi na zimowe warunki i opady śniegu władze zdecydowały się zabezpieczyć pamiątki. Nad zniczami i kwiatami ustawiono konstrukcję przykrytą białą plandeką. To właśnie ona zapaliła się w niedzielny poranek. Na nagraniach pokazanych przez publiczną stację RTS widać, że górna część plandeki została poważnie okopcona i poczerniała. Policja kantonu Valais poinformowała, że pożar wybuchł krótko przed godziną 6 rano. Na miejsce natychmiast skierowano straż pożarną, która szybko opanowała sytuację.Jak podkreślono w komunikacie, nikt nie został ranny, jednak część pozostawionych pamiątek uległa zniszczeniu. Służbom udało się natomiast uratować księgę kondolencyjną, do której wpisywali się żałobnicy oddający hołd ofiarom.
Dwie kobiety z Polski zostały ranne w wielkim pożarze, który wybuchł w Szwajcarii w sylwestrową noc
W Szwajcarii w sylwestrową noc wybuchł wielki pożar. Podczas imprezy sylwestrowej w barze La Constellation w kurorcie narciarskim Crans-Montana zapalił się sufit podczas zabawy fajerwerkami - kelnerzy trzymali w uniesionych rękach butelki po szampanie ze sztucznymi ogniami. Zginęło 41 osób, 119 zostało rannych. Ofiary to przede wszystkim Szwajcarzy, ale nie tylko. Także m.in. dwie kobiety z Polski, które zostały ranne. Zginęło 21 obywateli Szwajcarii, dziewięciu obywateli Francji, sześcioro Włochów, Belg, Portugalczyk, Rumun i obywatel Turcji. Najmłodsza z ofiar miała tylko 14, a najstarsza 39. Liczba zabitych może niestety wzrosnąć, bo stan wielu spośród 119 poszkodowanych jest ciężki lub bardzo ciężki. Wiele osób ma bardzo poważne poparzenia. Mnożą się doniesienia o tym, że bezpieczeństwo pożarowe feralnego baru było na bardzo niskim poziomie. Sufit, od którego zaczął się pożar, gdy dotknięto go sztucznymi ogniami w butelce po szampanie, zrobiono z niebezpiecznego, łatwopalnego materiału, a schody, którymi imprezowicze usiłowali wydostać się z podziemnej, płonącej części lokalu, po przebudowie były wyjątkowo wąskie. Prokuratura postawiła właścicielom baru, parze z Francji, zarzuty nieumyślnego spowodowania śmierci, nieumyślnego spowodowania obrażeń ciała i nieumyślnego podpalenia.