Już piątą dobę trwają rozruchy w Hiszpanii, a właściwie w Katalonii, głównie w Barcelonie. Tysiące młodych ludzi wyszło na ulice, a początkowo pokojowe demonstracje zamienjiły się w regularne zamieszki i bitwy z policją. Czterdzieści rannych osób, sześćdziesiąt zatrzymanych, zdemolowane miasta i splądrowane sklepy. A wszystko przez jednego rapera Pablo Hasela.
NIE PRZEGAP: NOWE dziecko w rodzinie królewskiej! Znamy IMIĘ potomka księżniczki
Raper ten jeszcze w 2018 roku został skazany na 9 miesięcy więzienia m.in. za gloryfikowanie baskijskiej organizacji terrorystycznej ETA i obrażanie podczas koncertów króla Hiszpanii. Dopiero w ostatni wtorek doprowadzono go siłą do więzienia. To spowodowało falę protestów. Poza sprawą rapera uwagę sprawców zamieszek przyciągają markowe sklepy, m.in. Nike czy Kenzo, dochodzi tam do kradzieży.