Po ataku insektów na sklepy, teatry i biura, tylko kwestią czasu było pojawienie się ich w szkołach. Departament Edukacji poinformował właśnie, że przez pierwsze dwa miesiące roku szkolnego 336 placówek zgłosiło już zapluskwienie. To trzykrotny wzrost w porównaniu z tym samym okresem w ubiegłym roku.
– To jak epidemia. Robale są wszędzie – mówiła Daily News Anna Shter (37 l.), której syn uczy się w szkole numer 200 na Brooklynie.
Tymczasem Departament odmawia podania do publicznej wiadomości listy szkół, w których znaleziono pluskwy, twierdząc, że były to jedynie pojedyncze insekty, a nie ich wielkie siedliska. – Nie ma problemu zarobaczonych szkół – podkreśla Margie Feinberg, rzecznik prasowy Departamentu.
Jednak corocznie publikowane dane świadczą, że jest dokładnie odwrotnie. Liczba szkół, który zgłaszają problemy z robactwem podwaja się każdego roku. W roku szkolnym 2009-2010 było już ich 1019.
Aby zapobiec rozprzestrzenianiu się pluskiew, szkoły stosuja różne metody zapobiegawcze. Sale lekcyjne są sprawdzane, ale niektóre idą jeszcze dalej. W PS 197 na Midwood na Brook-lynie każde ubranie ucznia wkładane jest do osobnego plastikowego worka lub pojemnika.
Potwierdzone przez Departament Edukacji zapluskwione szkoły:
Manhattan, PS 30, PS 38, PS 175 oraz Ross Global Academy Charter School.
Queens, PS 152 oraz Bronx Writing Academy
Bronx PS 721 przy Monroe High School
Brooklyn, PS 54, PS 217, PS 244, PS 373, Clara Barton, EBC Public Service oraz School for International Studies