Polacy utknęli na Zębie Olbrzyma. 20-latek przez 12 godzin wisiał na linie
Polacy cudem ocaleni we włoskich Alpach! Do zdarzenia doszło wieczorem 30 września na Dente del Gigante, czyli Zębie Olbrzyma, jednej z charakterystycznych granitowych iglic w masywie Mont Blanc. Według Aosta Sera para prawdopodobnie zgubiła drogę zejścia, a dodatkowo pojawił się problem z liną.
W najtrudniejszej sytuacji znalazł się 20-letni Polak. Przez około 12 godzin wisiał przy skalnej ścianie, zabezpieczony liną. Noc spędził w deszczu i chłodzie. Niedaleko niego, około 40 metrów poniżej szczytu, znajdowała się jego 24-letnia partnerka. Kobieta była przypięta do skały, ale nie mogła pomóc mężczyźnie. To ona wezwała służby ratunkowe.
Akcję od początku utrudniała pogoda. W nocy śmigłowiec nie mógł dolecieć w rejon wspinaczy. Około godz. 7 rano ratownicy z pogotowia górskiego Doliny Aosty oraz Gwardii Finansowej wjechali kolejką Skyway na wysokość 3466 metrów. Stamtąd ruszyli pieszo w stronę uwięzionej pary.
Minuty zdecydowały o przetrwaniu. Francuski śmigłowiec mógł wystartować tylko dzięki krótkiemu przejaśnieniu
W ciągu dnia pogoda na krótko się poprawiła. Chwilowe przejaśnienie pozwoliło na start francuskiego śmigłowca żandarmerii wysokogórskiej z Chamonix. Ratownicy dotarli najpierw do 20-latka, który znajdował się w największym niebezpieczeństwie. Został przetransportowany do Chamonix, gdzie oceniono jego stan. Nie budził on poważnych obaw.
Partnerka Polaka musiała czekać na pomoc jeszcze około dwóch godzin. Dotarła do niej ekipa idąca od strony włoskiej. Ratownicy sprowadzili kobietę do podstawy Zęba Olbrzyma, a następnie w kierunku schroniska Torino. Jak podała Aosta Sera, była wyczerpana, ale jej stan był dobry. Odmówiła przewiezienia do szpitala.
Włoskie media podkreślają, że akcja była wyjątkowo trudna i niewiele brakowało do tragedii. Jeden z ratowników mówił, że francuski śmigłowiec mógł wystartować tylko dzięki kilkuminutowemu przejaśnieniu. Chwilę później widoczność ponownie się pogorszyła.