- Polskie zimy ulegają dramatycznej zmianie: rekordowe temperatury i brak śniegu stały się normą, a dawne mrozy to już anomalia.
- Głównym winowajcą jest globalne ocieplenie, napędzane emisją gazów cieplarnianych i napływem ciepłych mas powietrza znad Atlantyku.
- Naukowcy ostrzegają: ekstremalne El Niño i wahania temperatur zagrożą zdrowiu. Dowiedz się, co to oznacza dla Twojego życia!
Dlaczego zimy stają się coraz łagodniejsze?
Jeszcze trzydzieści lub dwadzieścia lat temu zima oznaczała wiele tygodni mrozów i utrzymującą się pokrywę śnieżna. Od kilku obserwowany jest proces coraz łagodniejszych zim, a śnieg staje się rzadkością. W 2023 roku na Dolnym Śląsku odnotowany styczniowy rekord ciepła i wyniósł on ponad 19 st. Celsjusza. Takich anomalii będzie w przyszłości coraz więcej. Nie znaczy to jednak, że nie będziemy mieć prawdziwych, śnieżnych zim. Już ubiegły rok pokazał, że zima wciąż nie powiedziała ostatniego słowa. Na przełomie 2025 i 2026 roku Polskę sparaliżowały potężne śnieżyce, a temperatury w końcu była prawdziwie zimowe. Takie sytuacje będą jednak rzadkie i coś, co nasi rodzice i dziadkowie nazywali prawdziwa zimą stanie się anomalia.
Dlaczego tak się dzieje? Analizy naukowcy wskazują, że za większość procesów odpowiada jedno pojęcie, czyli zmiany klimatyczne. Warto jednak pamiętać, że na samą zmianę klimatu wpływa wiele czynników. To przede wszystkim produkcja gazów cieplarnianych i powiększająca się dziura ozonowa, a także ogólne nagrzewania się planety. Szacuje się, że od początku rewolucji przemysłowej pod koniec XIX wieku średnia temperatura na ziemi wzrosła o 1,2 st. Celsjusza. Procesy te przyspieszają i obecnie uważa się, że temperatury podnoszą się o około 0,26 st. Celsjusza na dekadę. Choć wydają się to niewielkie wartości to dla całego cyklu ziemi i jej atmosfery są one znaczące. Na obraz zim w Polsce przede wszystkim wpływa fakt, że nasz kraj coraz rzadziej znajduje się od wpływem mroźnego powietrza z północy. Dominować zaczyna natomiast wpływ południowych mas powietrza znad Atlantyku.
Naukowcy wskazują, że zimy w Polsce będą coraz łagodniejsze, a częściej będzie towarzyszył nam deszcz lub deszcz ze śniegiem. Pokrywa śnieżna stanie się zjawiskiem krótkotrwałym i będzie szybko topnieć. Z kolei lata będą upalne, a susza stanie się globalnym zagrożeniem.
Nie tylko łagodne i ciepłe zimy. To zjawisko sprawi, że wszyscy będziemy cierpieć
Zmiany klimatu i zaburzenia naturalnych procesów taki jak wiry nad Arktyką czy El Niño sprawiają, że pogoda zaczyna wariować. Nie zmienia się ona łagodnie i równomiernie. W znacznej większości oznacza anomalie i ogromne zmiany układów ciśnienia oraz temperatur w skali zaledwie kilku dni. Taka też może być zima 2026/2027. Pierwsze modele pogodowe zakładaj, że tegoroczne El Niñoo będzie rekordowe, a anomalia może wpływać na pogodę w całej Europie. Naukowcy wieszczą nawet, że El Niño może spowodować śmierć setek tysięcy ludzi na całym globie. W tym roku sprawą zamieszać mogą także wiry polarne, które według naukowców mają w lutym 2027 zacząć się zmieniać i nie przebiegać tradycyjnie. Oznacza to potężne zmiany temperatur. W poniedziałek pogoda może oscylować wokoło kilkunastu stopni Celsjusza, aby w połowie tygodnia spaść poniżej zera. Dokładnie tam samo jak było latem, gdy rekordowe upały przeplatane były przejściowymi okresami chłodu. Taka pogoda odbija się na wszystkich. Zmienna i gwałtowna aura powoduje szereg problemów zdrowotnych. Osoby chorujące na migreny mogą mieć częstsze ataki. Wiele osób będzie odczuwać przemęczenia, a nawet zmniejszoną odporność na stres.