Szarpanina z policjantem w Netherton. Wszystko nagrała kamera
Do dramatycznych scen doszło na Hereford Drive w Netherton, niedaleko Liverpoolu. Choć zdarzenie miało miejsce pod koniec lipca, nagranie dokumentujące całą sytuację dopiero niedawno trafiło do internetu i wywołało prawdziwą burzę. Wszystko zaczęło się od zgłoszenia o włamaniu, na które zareagował funkcjonariusz policji z Merseyside. W ramach prowadzonych czynności chciał on porozmawiać z nastolatkiem, który okazał się synem Polki. Jak informuje portal Liverpool Echo, chłopiec nie był podejrzanym w sprawie, a późniejsza analiza monitoringu wykazała, że do żadnego włamania nie doszło. Mimo to, interwencja przybrała nieoczekiwany obrót.
Na filmie widać, jak policjant zwraca się do matki chłopca.
- Proszę się odsunąć, muszę z nimi porozmawiać.
Kobieta stanowczo zareagowała, próbując podejść do syna.
- Nie, to mój syn.
Padły mocne słowa
Odpowiedź matki spotkała się z ostrą reakcją funkcjonariusza, który zaczął ją odpychać. To tylko zaogniło sytuację. Zaskoczona i zdenerwowana kobieta nie przebierała w słowach.
"Jesteś głupi... jesteś głupi?"
- słychać na nagraniu.
Chwilę później policjant ponownie próbuje rozmawiać z chłopcem, ale matka znów interweniuje. Wtedy funkcjonariusz ponownie ją odpycha, tym razem dotykając okolic jej szyi i głowy. Osoba nagrywająca całe zajście krzyczy: „Co pan robi... proszę przestać”. W kulminacyjnym momencie policjant wyciąga gaz pieprzowy i grozi jego użyciem.
Aresztowanie
Konfrontacja zakończyła się aresztowaniem kobiety pod zarzutem zakłócania porządku publicznego.
Istotnym elementem sprawy jest to, że początkowe zgłoszenie dotyczące włamania nie potwierdziło się. Funkcjonariusze przeanalizowali nagrania z monitoringu i ustalili, że do przestępstwa nie doszło.
Jak potwierdziła policja z Merseyside, kobieta została zwolniona z aresztu jeszcze przed opuszczeniem przez funkcjonariusza miejsca zdarzenia. Nagranie wywołało falę komentarzy. Wielu internautów uważa, że policjant nie powinien był odsuwać matki od dziecka i pozwolić jej na obecność podczas rozmowy. Okazuje się jednak, że z prawnego punktu widzenia sytuacja jest bardziej skomplikowana. Jak informuje portal Liverpoool Echo, ponieważ chłopiec nie był przesłuchiwany w charakterze podejrzanego, przepisy ustawy Police and Criminal Evidence Act (PACE), które wymagają obecności odpowiedniej osoby dorosłej, nie miały w tym przypadku zastosowania.
Rzecznik policji poinformował, że sprawa jest analizowana wewnętrznie.
- Wydział ds. standardów zawodowych analizuje to zdarzenie; jak dotąd nie wpłynęła żadna oficjalna skarga w tej sprawie ani nie skierowano jej do Niezależnego Biura ds. Postępowania Policji (IOPC)
- przekazano.
Choć policja nie potwierdziła narodowości osób biorących udział w zdarzeniu, na nagraniu wyraźnie słychać, że rodzina mówi w języku polskim.