Masakra na hokejowym lodowisku w stanie Rhode Island! 56-latek wystrzelał krewnych, bo nie chcieli, by był kobietą
Kolejna krwawa strzelanina w Ameryce! Tym razem dramatyczne doniesienia napłynęły ze stanu Rhode Island na północnym wschodzie Stanów Zjednoczonych. Tragedia rozegrała się na lodowisku w mieście Pawtucket podczas zawodów szkolnych drużyn hokejowych. Wśród uczestników znalazł się Robert Dorgan (+56 l.). W pewnym momencie rozległy się strzały. 56-latek wyciągnął broń i otworzył ogień do członków swojej rodziny na trybunach Dennis M Lynch Arena. Zginęły dwie osoby, a trzy zostały ranne i są w stanie krytycznym. Młodzi hokeiści barykadowali się w szatni, dzieci na widowni płakały i uciekały. Po dokonaniu zbrodni Robert Dorgan skierował broń we własną stronę. On również nie żyje. Co doprowadziło do tej tragedii? Sprawę intensywnie bada lokalna policja, a mieszkańcy są wstrząśnięci tym, co zaszło podczas sportowego wydarzenia. Wszystko wskazuje na to, że strzelec miał poważne problemy psychiczne i był skonfliktowany z bliskimi. Po strzelaninie pewna kobieta powiedziała stacji WCVB, że sprawcą masakry był jej ojciec. „Zastrzelił moją rodzinę i teraz nie żyje” – powiedziała, dodając, że człowiek ten „miał problemy ze zdrowiem psychicznym”. Jedną z ofiar ma być była żona zabójcy.
Robert chciał być Robertą Esposito. Jego krewni tego nie akceptowali
Co było zarzewiem konfliktu między Robertem Dorganem a jego bliskimi? Jak podają WCVB i Daily Mail, Robert Dorgan w czasie pandemii zaczął uważać się za kobietę i mówić o sobie "Roberta Esposito". Jego bliscy tego nie akceptowali i chcieli nawet wyrzucić go z domu. Z dokumentów sądowych przytaczanych przez Fox News wynika, że awantura wokół płciowej metamorfozy ojca rodziny była poważna, a wywołany przez nią rozwód tylko początkiem konfliktu. Teść Roberta Dorgana miał powiedzieć, że nie ma możliwości, by transseksualista mieszkał w jego domu, a matce późniejszego mordercy postawiono nawet zarzuty napaści, pobicia i zakłócania porządku. Ktoś inny miał grozić Dorganowi nasłaniem na niego bandytów. Delikatnie mówiąc, nie była to więc rodzina jak z obrazka.
"Nasze modlitwy kierujemy do ofiar, ich rodzin i wszystkich dotkniętych tym druzgocącym incydentem"
„To, co powinno być radosnym wydarzeniem, z dziesiątkami rodzin, uczniów i kibiców zgromadzonych na obchodach Senior Nighy, stało się naznaczone przemocą i strachem” – powiedział burmistrz Pawtucket, Don Grebien. „Nasze modlitwy kierujemy do ofiar, ich rodzin i wszystkich dotkniętych tym druzgocącym incydentem. Pawtucket to silna i odporna społeczność, ale dziś wieczorem jesteśmy miastem pogrążonym w żałobie. Będziemy wspólnie wspierać poszkodowanych w nadchodzących trudnych dniach i będziemy informować opinię publiczną na bieżąco, gdy tylko pojawią się potwierdzone fakty” - dodał. Nie sposób nie zauważyć pewnej analogii między tymi wydarzeniami a niedawną masakrą szkolną w Kanadzie, tą sprzed zaledwie tygodnia. Tam sprawą okazał się 18-latek przebrany za kobietę, a jak ogłosiła potem policja, także chcący zmiany swojej płci.