„Po ślubie wszyscy dworzanie mówili, że Elżbieta cieszy się z tego, że została wprowadzona w tajniki seksu. Filip rozpowiadał, jaką jego Elżbietka ma piękną skórę na całym ciele i jak duży jest jej zdrowy apetyt na seks”. Aż trudno uwierzyć, że te słowa odnoszą się do Elżbiety II i księcia Filipa! Na Wyspach Brytyjskich wybuchł niedawno skandal po tym, jak ukazała się książka, z której ten cytat pochodzi: „Małżeństwo królowej” autorstwa lady Colin Campbell. „Filip mówił o swoich przyjaciółkach, że to jego playmates, a królowa dawała mu wolną rękę, byle tylko się czymś zajął”. Książka wywołała niesmak wielu fanów monarchii. Elżbieta II to na Wyspach świętość, a jedyne skojarzenie z seksem monarchów to nierzadko rada, której królowa Wiktoria udzieliła córce przed nocą poślubną: „Zamknij oczy i myśl o Anglii.
Niekiedy lepiej było myśleć w małżeńskiej łożnicy królewskiej o powinnościach wobec ojczyzny niż o tym, co aktualnie działo się dookoła. Choć trudno w to uwierzyć, aż do XVII wieku nie było niczym dziwnym towarzyszenie nowożeńcom z rodziny królewskiej całej gromady ludzi! Służący przebierali młodą parę, doświadczony dworzanin czuwał tuż obok łóżka, by w razie czego udzielić niedoświadczonym i często bardzo młodym przyszłym władcom porad, co właściwie mają robić. Rzucano rubaszne żarty, a biskup skrapiał łoże wodą święconą. Podczas nocy poślubnej następcy tronu Henrykowi II i Katarzynie Medycejskiej towarzyszył z początku ojciec pana młodego, a rano wpadł też na chwilę papież, by sprawdzić, czy wszystko gra. Gdy seks staje się sprawą wagi państwowej, niełatwo więc o wichry namiętności. Ale bywały wyjątki! Jan III Sobieski właśnie z własną żoną przeżywał naprawdę gorące chwile. W listach z dalekich krajów opisywał jej, co będą robić, gdy już wróci do pałacu, używając takich wyrażeń, jak „włosiany gaik” czy „kochane cycunie”.
Zazwyczaj jednak królewskie małżeństwa były tylko z rozsądku. Ale od czego są kochanki i kochankowie? Wielu władców miało ich całe zastępy! Mieszko I musiał przed ślubem z Dobrawą i chrztem Polski odprawić z żalem nie tylko siedem żon, ale i gromadę nałożnic. Ale w praktyce chrześcijańscy władcy mieli tysiące kochanek, a do tego uznawali za zupełnie normalne gwałcenie kobiet, zwłaszcza niższego stanu. Wymykanie się z uczt na obchód okolicznych wsi przez rozochocony i pijany orszak nie było niczym dziwnym. Władczynie niekiedy nie ustępowały mężczyznom. Caryca Katarzyna miała całe zastępy kochanków, chodziły nawet plotki, że znudzona władczyni Rosji próbowała nawet seksu z koniem. W każdym razie, mimo że daleko jej było do piękności, z pewnością przez jej carską łożnicę przewinęło się wielu mężczyzn. Podobno kazała ich najpierw testować ulubionej damie dworu, żeby było wiadomo, czy podołają niemałym potrzebom Katarzyny. Jednym z jej faworytów był polski król Stanisław August Poniatowski. Namiętności odwracały niekiedy uwagę od rządzenia i bitew. Jedna z plotek o królach Polski głosi, że noc przed bitwą pod Warną król Władysław Warneńczyk spędził w namiocie z ulubionym paziem, przez co nad ranem zupełnie opadł z sił i stąd przegrana z Turkami.