Spis treści
Pędził przez centrum miasta. Kobieta nie miała szans
Jak podaje „Le Figaro”, ofiarą jest około 60‑letnia kobieta, która przechodziła przez przejście dla pieszych w pobliżu Opery Garnier w Paryżu. Wtedy nadjechało rozpędzone Audi. Siła uderzenia była tak ogromna, że poszkodowana zginęła na miejscu.
Francuskie media zgodnie podają, że samochód był zarejestrowany w Polsce. Informację tę potwierdziły zarówno „Le Figaro”, jak i „Le Parisien”.
Dwóch zatrzymanych, kierowca wciąż na wolności
Według portalu RTL policja zatrzymała dwie osoby jadące autem. Trzecia – jak wynika z ustaleń dzienników – zdołała uciec i nie została jeszcze zidentyfikowana. Co więcej, „Le Parisien” informuje, że nie ma pewności, kto faktycznie prowadził pojazd w momencie tragedii.
W Audi znaleziono również środki odurzające, co – jak podkreślają francuskie media – może mieć kluczowe znaczenie dla śledztwa.
Polecany artykuł:
Prokuratura wszczyna śledztwo. Zarzuty są bardzo poważne
Francuska prokuratura poinformowała, że wszczęto dochodzenie w sprawie zabójstwa w ruchu drogowym przy okolicznościach obciążających. Chodzi o świadome naruszenie przepisów oraz ucieczkę z miejsca zdarzenia. To jeden z najcięższych zarzutów, jakie można postawić kierowcy w tego typu sprawach.
Na razie nie ujawniono żadnych informacji o tożsamości zatrzymanych.
Polskie tablice znów w centrum francuskiej debaty
To nie pierwszy raz, gdy we Francji głośno o wypadku z udziałem auta na polskich numerach. W 2024 roku w Grenoble zginął pracownik urzędu miejskiego, który próbował zatrzymać sprawcę drogowego incydentu. Wtedy również chodziło o samochód z polską rejestracją.
Francuskie media przypominają, że część kierowców wynajmuje auta w Polsce, aby uniknąć punktów karnych we własnym kraju lub korzystać z niższych cen wynajmu. Po tragedii w Paryżu temat wraca z pełną mocą.