Niezwykły czerwony kolor nieba nad Australią. To efekt tropikalnego cyklonu
Tropikalny cyklon Narelle uderzył w zachodnią Australię, przynosząc nie tylko silny wiatr i zniszczenia, ale też zjawisko, które wyglądało jak scena z filmu science fiction. Niebo nad regionem przybrało intensywnie czerwony, niemal krwisty kolor. Najbardziej spektakularne obrazy pochodziły z miejscowości Denham, gdzie całe niebo rozświetliło się na czerwono. Lokalni mieszkańcy opisywali widok jako niepokojący i nierealny — wszystko wokół było pokryte drobnym pyłem, przypominało bardziej Marsa, niż Ziemię. Skąd takie zjawisko? Silne wiatry towarzyszące cyklonowi wzbiły w powietrze ogromne ilości pyłu z gleby bogatej w żelazo. W suchym i gorącym klimacie Australii skały ulegają procesowi utleniania. Z czasem rozpadają się na drobny, czerwonkawy pył, który przy odpowiednich warunkach atmosferycznych może zostać uniesiony w powietrze.
Nie tylko czerwone niebo. Zniszczenia naprawdę jak po apokalipsie
Gdy taki pył trafia do atmosfery, zaczyna wpływać na sposób rozpraszania światła słonecznego. Drobne cząsteczki szczególnie silnie rozpraszają światło o dłuższej długości fali - czyli czerwone. Efekt jest podobny do tego, który obserwuje się podczas pożarów czy burz piaskowych: niebo przybiera intensywne, czerwone lub pomarańczowe barwy. Sama siła cyklonu też była niestety wyjątkowa. Narelle przyniósł wiatr osiągający nawet 200 km/h, powodując poważne zniszczenia W wielu miejscach tysiące ludzi zostało pozbawionych prądu, a niektóre miejscowości , jak Exmouth, według lokalnych władz wyglądają jak po przejściu działań wojennych. Uszkodzone zostały budynki, drogi, a także lokalne lotnisko. W dodatku jeden z największych zakładów produkujących skroplony gaz ziemny (LNG) w Australii musiał wstrzymać działalność. To istotna informacja, bo kraj jest jednym z głównych eksporterów LNG na świecie, a zakłócenia w dostawach mogą odbić się na rynkach energetycznych, zwłaszcza w Azji.