„Wstanę po upadku”. Stewardesa przeżyła katastrofę. Czy coś przeczuwała?
Do tej katastrofy lotniczej doszło w ostatnią niedzielę na lotnisku LaGuardia w Nowym Jorku. Samolot Air Canada, który przyleciał do Nowego Jorku z Montrealu z 72 pasażerami i czterema członkami załogi, zderzył się z wozem strażackim. W katastrofie zginęli obaj piloci. Rannych zostało kilkadziesiąt osób, w tym pasażerowie, członkowie załogi i policjanci. Jedną z najbardziej poruszających historii jest los stewardesy Solange Tremblay. Kobieta została wyrzucona z samolotu na odległość ponad 90 metrów razem z fotelem. Mimo to przeżyła. Ratownicy znaleźli ją nadal przypiętą do fotela służbowego. To specjalne siedzenie dla załogi, zamocowane do ściany samolotu. Jest dużo bardziej wytrzymałe niż zwykłe fotele pasażerów. Ma też dodatkowe pasy, które trzymają ciało w czasie uderzenia. Stewardesa doznała wielu obrażeń, w tym złamania nogi. Jej stan jest jednak stabilny. Jak mówi jej córka, „mogło być dużo gorzej”.
Śledczy badają przyczyny katastrofy. Na razie nie wiadomo, jak doszło do zderzenia samolotu z pojazdem na pasie
Po wypadku wiele osób zwróciło uwagę na wpis, który Tremblay zamieściła w mediach społecznościowych w 2023 roku. Napisała wtedy: „Wstanę po upadku. Nieważne czy biegnę, idę czy czołgam się – osiągnę swoje cele”. Dziś te słowa brzmią niemal proroczo - zauważa "New York Post". Śledczy badają przyczyny katastrofy. Na razie nie wiadomo, jak doszło do zderzenia samolotu z pojazdem na pasie. Pasażerowie podkreślają, że załoga zachowywała się spokojnie przed lądowaniem. Jeden z nich wspomina, że chwilę wcześniej stewardesa obsługiwała pasażerów. Mimo tragicznego finału, liczba ofiar mogła być większa. Wiele zależało od konstrukcji samolotu i zabezpieczeń. Śledztwo trwa. Kolejne informacje mają pojawić się w najbliższych dniach.