Spis treści
Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski wyjaśnia sytuację Polaka. "Osoba zdrowa"
Pojawiają się kolejne informacje w kontekście holenderskiego wycieczkowca MV Hondius, gdzie wybuchła epidemia hantawirusa. Jednostka dotrze do portu na Teneryfie 10 maja. Zejście pasażerów na ląd odbędzie się pod kontrolą hiszpańskich władz i dyrektora WHO. Przedstawicielka hiszpańskich służb ratowniczych zapowiedziała, że podróżni zostaną skierowani do w pełni odizolowanej strefy. Tymczasem wyszło na jaw, że nadzorem epidemiologicznym w związku z tym wirusem objęty jest jeden Polak. Nie płynął on wycieczkowcem, ale oczekiwał na lot z jedną z pasażerek statku MV Hondius - część osób zeszła na ląd wcześniej, jeszcze na Wyspie św. Heleny. Nadzór oznacza obowiązek obserwacji swojego samopoczucia i zgłoszenia się do lekarza w przypadku wystąpienia niepokojących objawów. Sprawę skomentował dla Radia Eska Główny Inspektor Sanitarny dr Paweł Grzesiowski.
Z relacji wynika, że obywatel Polski nie przebywa obecnie w kraju. Czuje się dobrze i nie wykazuje objawów charakterystycznych dla zakażenia hantawirusem. Dr Grzesiowski potwierdził, że dane kontaktowe otrzymał od Światowej Organizacji Zdrowia.
"W związku z tym po otrzymaniu jej danych został nawiązany kontakt. Okazało się, że jest to osoba zdrowa, przebywająca w dalszym ciągu poza Polską, więc nasza rola polega w tym momencie na przekazaniu informacji o potencjalnym kontakcie, o objęciu nadzorem, o kontakcie telefonicznym i o samoobserwacji, bo ta osoba nie podlega kwarantannie, tylko samoobserwacji i w przypadku, gdyby doszło do jakiegoś pogorszenia stanu zdrowia, oczywiście ma zgłosić się do specjalisty w miejscu, gdzie przebywa i przekazać tę informację nam"
Szef GIS podkreślił, że rozwój choroby może potrwać nawet do sześciu tygodni, dlatego pasażerowie ewakuowani na Teneryfie będą musieli poddać się kwarantannie przez taki czas.
"Jest plan, żeby te osoby transportem sanitarnym odebrać ze statku, one muszą zachować 6-tygodniową kwarantannę od ostatniego dnia potencjalnego kontaktu z chorym. Więc czy to będzie na terenie jakiegoś ośrodka w Hiszpanii, czy będzie to gdzieś indziej, to nie ma to w tym momencie większego znaczenia, bo takie osoby po prostu powinny być objęte kwarantanną. Tu już nie jest to nadzór, czyli taki łagodny sposób, kwarantanna to jest po prostu przebywanie w odosobnieniu przez te sześć tygodni od momentu kontaktu"
Wysoka śmiertelność hantawirusa. Dr Grzesiowski ostrzega przed patogenem z MV Hondius
Na pytanie, czy powinniśmy obawiać się wirusa z wycieczkowca, dr Grzesiowski odpowiedział szczegółowo.
"Hantawirus ma dwie postaci, obie są niebezpieczne dla człowieka, przy czym jedna ma śmiertelność na poziomie kilkuprocentowym, powiedzmy 2-3%, a druga postać, ta płucna, sięga śmiertelność nawet 50%. Więc ta postać, o której mówimy teraz, czyli wirus Andes, jest bardzo niebezpieczna i co gorsza przenosi się między ludźmi. I ta śmiertelność jest wysoka ze względu na przypominające trochę takie covidowe uszkodzenie płuc, jak to widzieliśmy na początku pandemii. Natomiast ta postać europejska, bo ja przypomnę, że rocznie w Polsce notujemy kilkanaście przypadków hantawirusa, to jest postać, która przebiega z uszkodzeniem bardziej nerek i ona nie jest tak śmiertelna, dużo łatwiej z tego pacjenta wyprowadzić i ta śmiertelność jest bardzo wyraźnie niższa. Więc my znamy hantawirusa, ale nie z tej odmiany, która pojawiła się na statku, ponieważ źródłem tego jest niestety najprawdopodobniej zakażenie jeszcze na lądzie w Argentynie"