Spis treści
- Tragiczny wypadek w etiopskim regionie Amhara obnażył poważne braki w infrastrukturze drogowej i systemie ratunkowym tego afrykańskiego kraju.
- Autobus jadący do stolicy wpadł do głębokiego wąwozu. Bilans ofiar to co najmniej 31 zabitych i 33 rannych pasażerów.
- Dowiedz się, jak niewydolność służb ratunkowych i zły stan dróg wpłynęły na tak dramatyczny finał podróży.
Do dramatu doszło w poniedziałek, 15 czerwca, na północy Etiopii, w rejonie Amhara. Jak poinformowały władze lokalne, przepełniony pojazd wyjechał z miejscowości Dessie w stronę stolicy kraju. Na jednej z krętych dróg maszyna wypadła z trasy i stoczyła się w stumetrową przepaść. Choć pierwsze komunikaty mówiły o 28 zmarłych, wtorkowe raporty podniosły tragiczny bilans do co najmniej 31 ofiar śmiertelnych oraz 33 osób rannych.
Przepełniony autobus w Etiopii spadł w przepaść
Dokładna liczba podróżnych nie jest znana, jednak wiadomo, że pojazd przewoził znacznie więcej osób, niż na to pozwalały przepisy. Zagraniczni dziennikarze podkreślają, że trasa, którą poruszał się autokar, słynie z niebezpieczeństwa. Brytyjski dziennik "The Sun" zaprezentował fotografie ukazujące krętą, górską drogę, a także wrak całkowicie zniszczonego pojazdu, leżący na stromym zboczu.
Ranni po wypadku w Etiopii czekali na pomoc ratowników
Według portalu z Wielkiej Brytanii, części ofiar można było uniknąć, gdyby służby ratunkowe pojawiły się szybciej. Poszkodowani umierali, wypatrując nadejścia pomocy medycznej. Z powodu braku odpowiednich służb na tym obszarze, część rannych musiała być przewożona do placówek medycznych przy użyciu prywatnych samochodów.
Jak donosi agencja AFP, w Etiopii do tragedii drogowych dochodzi nagminnie, a główną przyczyną takiego stanu rzeczy są fatalne warunki infrastrukturalne. Pod koniec 2024 roku w podobnym zdarzeniu na południu kraju zginęło ponad 70 osób. Tamten wypadek, uznawany za najgorszy od ćwierćwiecza, wydarzył się, gdy najprawdopodobniej zbyt ciężki pojazd wylądował w rzece.