Akta Jeffreya Epsteina można przeglądać samodzielnie w sieci i wyszukiwać interesujące nas frazy
Opublikowanie 3,5 milionów stron nowych dokumentów dotyczących słynnej afery Jeffreya Epsteina to nadal jeden z najważniejszych tematów dyskusji w mediach społecznościowych i artykułów na portalach informacyjnych. Wątków jest mnóstwo, a jeden bardziej sensacyjny od drugiego. Mnożą się nadinterpretacje i fake newsy, niektórzy próbują zamieść coś pod dywan, inni wykorzystują sprawę do walki politycznej. A gdyby tak zajrzeć do źródeł i samemu przekonać się, co jest w sławnych aktach Epsteina? Jak najbardziej jest to wykonalne. W sieci znajdują się zbiory tych dokumentów na takich stronach, jak https://www.justice.gov/epstein/search, https://www.epsteinarchive.org/ czy https://www.epstein.media. Są tam także funkcje, które pozwalają wpisywać dowolne frazy i wyszukiwać je wśród niezliczonych dokumentów, zwłaszcza mejli wysyłanych przez Epsteina i jego współpracowników.
Można sprawdzić u źródeł, o czym faktycznie pisali Epstein i spółka, a o czym nie
Przykład? Jednym z wątków, które wracają przy okazji opublikowania nowych akt Epsteina, jest słynna Pizzagate, która zaczęła się od wycieku frapujących mejli Johna Podesty o pizzy na Wikileaks, a skończyła jako rozbudowana i obalona w dramatycznych okolicznościach teoria spiskowa o dzieciach więzionych przez Hillary Clinton w podziemiach pizzerii. Ludzie zastanawiają się, czy opublikowane mejle osób z otoczenia Epsteina rzucają nowe światło na tę kwestię. Przypomnijmy - podejrzenia wzbudziło częste pisanie przez Podestę, szefa kampanii prezydenckiej Hillary Clinton w 2016 roku, o pizzy. Niektórzy podejrzewali, że to jakiś szyfr związany z przestępstwami wobec dzieci. Brzmi w szalony sposób, choć z drugiej strony po paru latach zaczęto mówić o tym, że przestępcy dopuszczający się takich czynów używają szyfru, mówiąc o pizzy czy o serze. Oczywiście nadal niczego to nie dowodzi. A co z Epsteinem? Gdy wpiszemy słowo "pizza" w jedną z podanych wyżej wyszukiwarek, widzimy wiele wiadomości. "Twoja pizza była PYSZNA PYSZNA" - pisze ktoś w mejlu sprzed około 10 lat. Ktoś umawia się na pizza party, ktoś dziękuje za pizzę... Trudno doszukać się tam czegoś, co faktycznie stanowiłoby dowód na prawdziwość którejkolwiek wersji Pizzagate. Można tylko dalej snuć domysły. Ale jeśli ktoś nie dowierza, może sprawdzić sam!