Wtargnął do pałacu i ogłosił się królem. Zapadł wyrok w sprawie 57-latka

2026-02-18 10:00

Sądowy finał sprawy samozwańczego króla! Wiosną ubiegłego roku nikomu dotąd nieznany 57-letni mężczyzna postanowił odwiedzić jedną z rezydencji brytyjskiej rodziny królewskiej, ale bynajmniej nie jako turysta. Kiedy stanął twarzą w twarz z ochroną, padły słowa, które wprawiły funkcjonariuszy w osłupienie. Andrew Parrot obwieścił, że to on jest królem. Jaki finał ma ta niecodzienna historia?

Wtargnął do pałacu i ogłosił się królem! Intruz pojmany

i

Autor: x.com/@CourtNewsUK; Mistervlad/ Shutterstock

Samozwańczy władca w rezydencji rodziny królewskiej. Sąd wydał wyrok

Ta historia zaczęła się 21 czerwca 2025 roku, kiedy to doszło do pewnego zuchwałego wybryku na terenie St James's Palace. To właśnie tam, w murach pamiętających czasy Henryka VIII, mieszkają na co dzień księżniczka Anna, księżniczka Aleksandra oraz księżniczka Beatrice. Spokój brytyjskiej rodziny królewskiej został jednak zakłócony przez niejakiego Andrew Parrota z Luton. 57-letni mężczyzna został zatrzymany przez ochronę podczas spaceru po pilnie strzeżonym terenie pałacu w dzielnicy Westminster, a wtargnięcie tam w świetle prawa stanowi poważne przestępstwo.

„To ja jestem królem”. 57-latek chciał dostać się do pałacu i na tron

Jak ustalił sąd, kamery monitoringu zarejestrowały 57-latka, gdy zniecierpliwiony dzwonił do drzwi, szarpał za klamki i usilnie próbował dostać się nawet do Kaplicy Królowej. Co kierowało intruzem? Gdy zaniepokojeni funkcjonariusze zapytali go o powód obecności na królewskich włościach, usłyszeli szokującą odpowiedź: mężczyzna stwierdził, że to on jest królem. Mimo buńczucznych deklaracji na nagraniu z zatrzymania widać zaskakujący spokój niedoszłego monarchy. Gdy dowiedział się, że trafi na komendę, pożegnał się z koroną bez walki, odpowiadając krótko: „W porządku”.

Sąd nie miał wątpliwości. Zapadł wyrok na "króla"

Podczas ostatniej rozprawy Andrew Parrot, który nie zdążył zorganizować sobie obrońcy, reprezentował się sam. Przyznał się do wtargnięcia, tłumacząc swoje zachowanie „zdezorientowaniem” i zapewniając, że był to jednorazowy incydent, a on sam był „nieświadomy swoich działań”. Czy te wyjaśnienia przekonały wymiar sprawiedliwości? Sędzia Sam Goozee nie zamierzał bagatelizować sprawy, wskazując na celowe działanie oskarżonego, który szukał wejścia do budynku. Ostatecznie 57-latek został skazany na 12 miesięcy więzienia w zawieszeniu, musi też zapłacić grzywnę w wysokości 85 funtów.

– Takie miejsca istnieją, by chronić bezpieczeństwo narodowe, rząd i w tym przypadku rodzinę królewską – zaznaczył sędzia Sam Goozee.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki